- UE zawiesza na sześć miesięcy sankcje wobec większości osób z listy (objętych unijnymi sankcjami wizowymi). Sankcje pozostaną utrzymane wobec osób mających krew na rękach oraz wobec szefowej Centralnej Komisji Wyborczej, Lidii Jarmoszyny - poinformowały źródła dyplomatyczne w UE.
Zgodnie z decyzją ministrów spraw zagranicznych, zawieszenie sankcji wizowych obejmuje też samego prezydenta Łukaszenkę. W mocy utrzymano jednak inne sankcje, w tym zamrożenie aktywów przedstawicieli białoruskich władz.
Ministrowie zdecydowali się nie zawieszać zakazu wjazdu do UE wobec czterech innych - oprócz Jarmoszynej - "kluczowych osób" odpowiedzialnych za porwania opozycjonistów w 1999 i 2000 roku. Są to: minister spraw wewnętrznych Uładzimir Naumau, były minister sportu i turystyki Jury Siwakou, były szef administracji prezydenta Wiktar Szejman i były dowódca brygady specnazu MSW Dźmitry Pauliczenka.
O tymczasowe zawieszenie sankcji zabiegała Polska, przy poparciu większości państw i Komisji Europejskiej. Mimo, że niedawne wybory parlamentarne nie spełniły demokratycznych standardów panowało przekonanie, że trzeba docenić dotychczasowe postępy: zwolnienie więźniów politycznych, czy dopuszczenie międzynarodowych obserwatorów.
- Jesteśmy niezadowoleni z przebiegu samych wyborów, ale z drugiej strony pewien postęp jednak był - tłumaczyła unijna komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner.