Aleksander Łukaszenko nie widzi najmniejszego problemu w przeprowadzeniu demokratycznego głosowania 19 grudnia. – To nie są pierwsze wybory i nigdy nie było tak, by prezydent i członkowie parlamentu nie byli wybierani demokratycznie – powiedział białoruski prezydent na początku spotkania z Radosławem Sikorskim i Guido Westerwellem.
Ale na słowa szefa polskiej dyplomacji, że powinno być lepiej niż w czasie ostatniego głosowania, Łukaszenko zareagował z irytacją. – Będzie o wiele lepiej, bo wy tego chcecie. Słowo honoru, gdyby nie nacisk Europy, to spokojnie byśmy te wybory przeprowadzili – powiedział białoruski przywódca.
[srodtytul]Wynik przesądzony[/srodtytul]
Szef polskiego MSZ razem z ministrem spraw zagranicznych Niemiec przez godzinę rozmawiali z Aleksandrem Łukaszenką. Potem spotkali się z szefem białoruskiej dyplomacji Siarhiejem Martynauem. Jaką ofertę mieli dla białoruskich władz? – Białoruś stoi przed epokową szansą – dowodził polski minister. – Z naszych kalkulacji wynika, że może liczyć na pomoc z różnych źródeł i w różnej formie, w wysokości 3 miliardów euro w ciągu trzech lat – tłumaczył. Sikorski wskazał, że Mińsk już otrzymał pomoc od MFW w czasie, gdy dyrektorem ds. Europy był Marek Belka, a on sam właśnie podjął decyzję o cofnięciu weta w sprawie przystąpienia Białorusi do Wymiaru Północnego UE.
Guido Westerwelle podkreślał w Mińsku, że demokratyczny przebieg wyborów to nie tylko kwestia samego oddawania i liczenia głosów, ale też sprawa dostępu opozycyjnych kandydatów do mediów i prowadzenia przez nich kampanii wyborczej. Na to może jednak już być za późno.