Opóźnienia spowodowały biurokratyczne procedury rządu prezydenta Baszira Al-Assada, a zła pogoda przyczyniła się do utrudnień w transporcie specjalistycznego sprzętu, który miał być użyty do wywiezienia śmiercionośnych substancji.

Syria zgodziła się na usunięcie broni chemicznej ze swojego terytorium w ramach porozumienia zaproponowanego przez Rosję przy udziale Stanów Zjednoczonych. Nastąpiło to po ataku z użyciem sarinu na przedmieścia Damaszku, który wzbudził na świecie ogromne oburzenie, a o który Zachód posądził reżim Assada. W wyniku ataku zginęło około 1500 osób.

Damaszek zgodził się na wywiezienie do 31 grudnia toksycznych substancji, w tym 20 ton gazu musztardowego, do śródziemnomorskiego portu Latakia. Substancje te miały zostać bezpiecznie zutylizowane za granicą, z dala od stref walk.

Specjalna koordynator wspólnej misji Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (Organisation for the Prohibition of Chemical Weapons - OPCW) i ONZ, Sigrid Kaag, powiedziała, że termin 31 grudnia nie zostanie dotrzymany. Oświadczyła, że prace są na ukończeniu, ale nie wiadomo, jak duże będzie opóźnienie.

Kaag oświadczyła, że opóźnienie spowodowane jest przede wszystkim opóźnieniami technicznymi i kwestiami biurokratycznymi. Dodała też, że rząd syryjski wielokrotnie wyrażał obawy o bezpieczeństwo transportu i twierdził, że musi być przygotowany na każdą ewentualność.

- To jest bardzo złożona procedura - powiedziała Sigrid Kaag. - Tym trudniejszy do realizacji, że broń chemiczna musi być przetransportowana i zniszczona w kraju objętym wojną.

Kaag zapewniła, że mimo opóźnień realizacja całego procesu jest bardzo zaangażowana i wszystkie strony są nastawienie na realizację porozumienia.

Syria nie dotrzyma terminu usunięcia broni chemicznej

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ