Reklama

Afera, która wstrząsa Argentyną

Prezydent Kirchner zapowiada rozwiązanie agencji wywiadowczej podejrzanej o zamordowanie prokuratora.

Aktualizacja: 27.01.2015 18:55 Publikacja: 27.01.2015 17:18

Afera, która wstrząsa Argentyną

Foto: AFP

Prezydent Cristina Fernandez de Kirchner przyznaje, że nie ma dowodów w sprawie śmierci prokuratora Alberta Nismana, ale niczego nie wyklucza.

– Nie wierzę, że popełnił samobójstwo – przyznała kilka dni temu. Gdy jednak prokuratora Nismana znaleziono ponad tydzień temu martwego w jego mieszkaniu, nie miała wątpliwości, że odebrał sobie życie. Napisała nawet na Facebooku, że prowadził śledztwo w sprawie zamachu na ośrodek żydowski w Buenos Aires „tendencyjnie i kłamliwie". W największym zamachu terrorystycznym na ośrodek żydowski AMIA zginęło w 1994 roku 85 osób, a 300 zostało rannych. Kim byli zamachowcy, do dzisiaj nie wiadomo. Prokurator miał przedstawić 300-stronicowy raport ze swego dochodzenia w argentyńskim parlamencie, ale w przeddzień stracił życie.

Zamach miał być zemstą za wycofanie się Argentyny z porozumień dotyczących energetyki jądrowej i równocześnie ostrzeżeniem dla innych państw uczestniczących w sankcjach wobec Iranu.

Teoria spiskowa głosi, że Alberto Nisman zdobył niepodważalne dowody, iż za zamach odpowiedzialni są irańscy agenci, którzy utrzymywali kontakty z władzami Argentyny. Udowodnienie takiej tezy równałoby się z politycznym trzęsieniem ziemi.

Prezydent Cristina Fernandez de Kirchner miała więc dążyć do tego, aby takie ustalenia nie zdobyły racji bytu oraz utrzymane były w tajemnicy kontakty, jakie władze Argentyny nawiązały z reżimem mułłów w Iranie. Iran miał nawet obiecać dostawy ropy pod warunkiem, że prawda o zamachu nie ujrzy światła dziennego. Oczywiście rząd traktuje tego rodzaju rozważania w kategoriach absurdu.

Reklama
Reklama

– Rządzący obecnie Argentyną politycy wywodzący się z ruchu peronistów nie stronili w czasach junty wojskowej od kontaktów z każdym, kto mógłby okazać im pomoc – tłumaczy „Rz" prof. Henryk Szlajfer, specjalista od Ameryki Łacińskiej. Jakie były związki z Teheranem, nie wiadomo.

Nie ulega jednak wątpliwości, że ślady morderstwa Nismana prowadzą do owianego mgłą tajemnicy świata przestępczego, służb specjalnych, mafii i zakulisowej polityki. Śledztwo w sprawie zamachu było początkowo prowadzone niezwykle opieszale.

Zmieniło się to dopiero, gdy prezydent Nestor Kirchner wyznaczył w 2004 r. prokuratora do zbadania sprawy. Został nim Alberto Nisman, Żyd z pochodzenia. Odtąd Nisman powoli gromadził pieczołowicie dowody. Był emocjonalnie zaangażowany w śledztwo.

Jego sytuacja zmieniła się jednak znacznie w chwili, gdy prezydenturę objęła po zmarłym mężu Cristine Kirchner. Szef dyplomacji Hector Timerman nawiązał wtedy niezłe kontakty z Teheranem.

Zdaniem Nismana pośrednikiem miał być niejaki Ramon Allan Bogado. Miał współpracować ściśle z agentem irańskiego wywiadu Jorge Khalilem. Drugi kanał kontaktu z Teheranem miał zorganizować Luis D'Elia, były szef związków zawodowych. Prezentuje publicznie teorię, że za zamachem na AMIA stała CIA wspólnie z Mossadem. Ujawnienie tego rodzaju związków na pewno nie jest na rękę pani prezydent.

Nie mają jednak bezpośredniego przełożenia na wykrycie sprawców zamachu w 1994 roku. Mogą jednak rzucić światło na kulisy śmierci Nismana. Był na pewno wnikliwym śledczym, który starał się poznać naturę kontaktów świata mafii, polityki i biznesu. Podobnie jak kiedyś dwaj słynni bezkompromisowi włoscy sędziowie śledczy Giovanni Falcone oraz Paolo Borselino, którzy zostali zgładzeni przez mafię.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
„Rzecz w tym”: Polityka siły. Trump zmienia globalne reguły gry
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Świat
To koniec Europy jaką znamy, pożegnajmy USA. Chiny niszczą stary ład
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama