Przywódca grupy talibów, który podjął decyzję o zamordowaniu polskiego geologa Piotra Stańczaka, domaga się od pakistańskich władz wypuszczenia 60 swoich towarzyszy w zamian za ciało zakładnika – dowiedziała się "Rzeczpospolita" ze źródeł dyplomatycznych.

Na tej liście jest jeden z morderców amerykańskiego dziennikarza Daniela Pearla.

– Te warunki są nie do spełnienia – podkreśla Riaz Khan, redaktor naczelny gazety "Nawa–i–Waqt" w Peszawarze. – Pakistańskie władze, które nie chciały wypuścić więźniów w zamian za żywego Polaka, tym bardziej tego nie zrobią, aby wymienić ich na jego ciało.

W Pakistanie nikt nie potwierdza informacji sprzed kilku dni, że za wydanie ciała talibowie zażądali 200 tysięcy rupii (2,5 tys. dolarów).

Jednak – jak ustaliła "Rz" – Polska zabiega, by żądania polityczne zostały zamienione właśnie na okup. Zajmuje się tym specjalny wysłannik MSZ Zenon Kuchciak, który przebywa w Pakistanie.

Pieniądze za zakładnika od początku była gotowa zapłacić firma, w której pracował – krakowska Geofizyka.

– Robimy wszystko, aby ciało zostało wysłane do rodziny. Prowadzimy setki rozmów. Wykorzystujemy kontakty interpersonalne. Może któryś przyniesie efekt – mówi jeden z dyplomatów w Islamabadzie.

Jego zdaniem zaangażowanie pakistańskich władz może jednak osłabnąć po poniedziałkowej wypowiedzi ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy, który stwierdził, że "bardzo wielu ludzi we władzach pakistańskich sprzyja tym bandytom". – Mamy tu polityczną burzę. Zalewają nas skargi i pretensje. To może utrudnić nasze kontakty z władzami – ujawnia pracownik ambasady.

W Pakistanie źle została przyjęta także informacja, że odwołano wizytę w Polsce tamtejszych parlamentarzystów.

– Polskie władze powinny być bardziej opanowane. Będą w przyszłości potrzebowały pomocy w ściganiu sprawców morderstwa – zaznacza Asma Shakir, ekspertka ds. bezpieczeństwa z Islamabadu. – Na razie talibowie mogą mieć wrażenie, że odnieśli podwójny sukces, bo udało im się podzielić sojuszników, którzy w tej trudnej chwili tym bardziej powinni okazywać jedność.

Pomoc naszej placówce w odzyskaniu ciała zakładnika zaoferował pakistański mułła Szah Abdul Aziz.

Już wcześniej muzułmańscy duchowni próbowali przekonać talibów, by darowali życie zakładnikowi. Ich apele nie zrobiły na ekstremistach żadnego wrażenia.

Aziz liczy jednak, że przekona lokalną starszyznę dżirgę z terenów plemiennych, gdzie działają talibowie, aby wywarła na nich presję.

– Zamieszkujących tereny plemienne pasztunów obowiązuje kodeks honorowy, zgodnie z którym ciało zmarłego jest świętością. Nie można bezcześcić zwłok i należy je jak najszybciej przekazać rodzinie, aby mogła zorganizować pochówek. Niestety, chociaż talibowie wywodzą się z plemion pasztuńskich, nie przestrzegają żadnych zasad – mówi Riaz Khan.