Według wenezuelskiej opozycji lewicowy prezydent Hugo Chavez ma dużo większe zaufanie do Kubańczyków niż do swoich rodaków. Zwłaszcza teraz, gdy z powodu kryzysu spada jego popularność. Musi trzymać rękę na pulsie na wypadek, gdyby nie miał szans na wygranie wyborów lub gdyby opozycja próbowała siłą go obalić.

Do tego potrzebuje służb w rodzaju KGB czy Stasi. Takich, jakie przez ponad pół wieku totalitarnego reżimu stworzyła Kuba. Dlatego właśnie Chavez oddał Kubańczykom pieczę nad sprawami kluczowymi dla funkcjonowania państwa.

Na początku był desant lekarzy, nauczycieli i pielęgniarek. Do tego doszły jednak dziesiątki tysięcy agentów zatrudnianych w wenezuelskich służbach bezpieczeństwa, wywiadzie, siłach zbrojnych, piastujących funkcje doradców politycznych i wojskowych, kontrolujących porty oraz wydawanie paszportów i dowodów tożsamości, nawet import żywności. W przyszłym roku Kuba i Wenezuela mają zostać fizycznie połączone podmorskim kablem telekomunikacyjnym.

– Łączy nas ta sama sprawa – powiedział Raul Castro.

– Ta sama ojczyzna – poprawił go Chavez.

Na znak protestu przeciw dopuszczeniu Kubańczyków do najpilniej strzeżonych tajemnic wojskowych z Narodowych Sił Zbrojnych odszedł 49-letni generał Antonio Rivero Gonzalez, szef obrony cywilnej kraju. Twierdzi, że Chavez i Castro dążą do federacji wojskowej. Hawana obawia się “kontrrewolucji” w Wenezueli nie mniej niż Chavez. I jest równie zainteresowana utrzymaniem status quo, choćby siłą.

Reżim braci Castro nie przetrwałby bez pomocy Caracas. Wymiana handlowa obu krajów sięga 7 mld dolarów rocznie. Kuba dostaje od Chaveza 100 tys. baryłek ropy dziennie. W zamian za to śle do Caracas doradców różnej maści, którzy mają zapewnić prezydentowi rządy równie długie jak te w Hawanie.

Wenezuelski opozycjonista, redaktor naczelny gazety “Tal Cual” Teodoro Petkoff zauważa, że najazd doradców radykalnie zmienił podejście do Kubańczyków. – Kiedyś było między naszymi narodami dużo wzajemnej sympatii, teraz zastąpiła ją złość. Także wśród zwolenników Chaveza. Urzędnicy są zirytowani, bo Kubańczycy wtrącają się do wszystkiego, chcą wszystkim rządzić, wszystko wiedzą najlepiej – powiedział “Rz”.