RZ: Jest pani jedną z sygnatariuszek listu adresowanego do premiera Donalda Tuska. Wybitni artyści i ludzie ze świata kultury apelują m.in. o utrzymanie abonamentu. Dlaczego, pani zdaniem, ta opłata jest potrzebna?

Krystyna Janda: Zniesienie abonamentu stanowiłoby krok ku komercjalizacji telewizji publicznej. A całkowita komercjalizacja nie pozwoliłaby na zachowanie choćby jednego kanału realizującego misję. Ucierpiałaby na tym kultura.

A jaką mamy pewność, że pieniądze z abonamentu są przeznaczane właśnie na realizację misji? Zwolennicy zniesienia tej opłaty mówią, że brak czytelnych kryteriów podziału zebranych w ten sposób pieniędzy. Czy więc abonament w tej formie może przetrwać?

To detale, którymi powinni się zająć specjaliści. Ja wiem jedno – w telewizji musi być miejsce dla kultury wysokiej, a jednym ze źródeł jej finansowania jest właśnie abonament.

Czy jest pani zadowolona ze sposobu prezentowania kultury wysokiej w telewizji publicznej?

Przyznam, że telewizji nie oglądam prawie wcale. Jeden z wyjątków stanowi TVP Kultura. Taki kanał z pewnością jest potrzebny.

W Polsce kultura finansowana jest głównie przez państwo. Na Zachodzie, w Stanach Zjednoczonych ogromne pieniądze na ten cel przeznaczają prywatni darczyńcy czy znane firmy...

Ale w Polsce to ciągle duży problem. Niemal każdego dnia borykam się z nim w moim teatrze. Dlatego tak ważna jest pomoc państwa i zwykłych obywateli.

Na jednym z poznańskich teatrów widnieje napis: „Naród sobie”. To sam naród dba o zachowanie i rozwój swojej kultury. A opłacanie abonamentu doskonale się w to hasło wpisuje.