Małżonkowie przez niemal 30 lat zajmowali mieszkanie, które wynajmowali od Nadleśnictwa Kościan. Tadeusz Urbaniak był tam pracownikiem fizycznym.
– Dostałem mieszkanie zakładowe, które nie zależało od pełnionej funkcji – mówi Urbaniak reporterom programu „Państwo w państwie".
Kiedy w ramach restrukturyzacji został zwolniony z pracy, nadleśnictwo zaproponowało kontynuowanie umowy najmu pod warunkiem opłacania czynszu.
Jednak po pewnym czasie decyzja została zmieniona i Urbaniakowie dostali wymówienie. – Nadleśnictwo potrzebowało naszego mieszkania na biura – tłumaczy Hanna Urbaniak.
Najemcy nie chcieli się wyprowadzić i sprawa trafiła do sądu.
Według przedstawiciela Izby Komorniczej „znaczny majątek" mógłby rozwiązać problemy Urbaniaków
„Powód nie wykazał, iż po jego stronie istnieje ważna przyczyna, uzasadniająca rozwiązanie stosunku najmu z pozwanymi" – czytamy w jednym z pism, które Urbaniakowie wysłali do sądu. Ten jednak nie podzielił ich argumentacji i nakazał opuszczenie lokalu. Decyzję Sądu Rejonowego podtrzymał sąd wyższej instancji. A wtedy ruszyła egzekucja komornicza, która według relacji Hanny Urbaniak kompletnie ich zaskoczyła.
5 listopada 2012 r. dowiedzieli się, że za cztery dni będzie eksmisja. – Komornik włamał się do naszego mieszkania i wywalił nasze rzeczy do garażu – mówi kobieta.
Komornik nie chciał rozmawiać z ekipą telewizji Polsat. Odesłał ją do Izby Komorniczej. Dziennikarze próbowali się dowiedzieć, dlaczego rodzina została eksmitowana w okresie ochronnym, który według polskiego prawa trwa od 1 listopada do 31 marca.
– Urbaniakowie dysponują trzyhektarowym gospodarstwem rolnym z budynkiem, który jest w stanie surowym zamkniętym. Jego standard jest oczywiście bardzo marny – ocenia Andrzej Kulągowski, który zastępował rzecznika Izby.
Kulągowski nie widzi nic złego w tym, że eksmisję przeprowadzono w okresie ochronnym. Przekonuje, że komornik dysponował prawomocnym wyrokiem sądu, a rodzina dzięki posiadaniu „znacznego majątku" mogłaby rozwiązać swoje problemy.
Urbaniakowie wskazują jednak, że budowa domu trwa od 1989 r. i przeciąga się ze względu na ich trudną sytuację finansową. Po eksmisji pomogła im rodzina i sąsiad, ale z braku pieniędzy nie są w stanie wykończyć domu, by nadawał się do zamieszkania.
– Komornik był i widział, jak to wygląda – mówi Urbaniak, który zdecydował, że zamieszka z żoną w kamperze. Warunki są jednak spartańskie.
– To jest ich wybór. Zakładam, że tak woleli – ocenia komornik Kulągowski.
Urbaniakowie przed sądem próbowali wykazać, że rozwiązanie umowy najmu było nieuzasadnione. Na postępowanie komornika próbowali skarżyć się do prokuratury. Bezskutecznie.