„Rzeczpospolita”: W wywiadzie dla agencji Reutera Donald Trump powiedział o Rezie Pahlawim, synu obalonego szacha Iranu, że to „miły facet”, ale dodał, że nie jest pewien, czy Pahlawi ma poparcie w Iranie.
Dr Mateusz Kłagisz: Byłem w Iranie kilkukrotnie, spotkałem tylko raz zagorzałego monarchistę. Wydaje mi się, że Reza Pahlawi ma trochę większe poparcie poza Iranem niż w samym kraju, chociaż sytuacja może dzisiaj wyglądać troszeczkę inaczej, wziąwszy pod uwagę, że pojawiają się jakieś hasła odwołujące się do wielkości dynastii Pahlawich, zwłaszcza Rezy Pahlawiego (ojca obalonego szacha – red.). Takie hasła pojawiały się zresztą już podczas protestów po śmierci Mahsy Amini w 2022 roku Natomiast drugi Reza Pahlawi to nie jest jakaś szczególnie atrakcyjna postać, przynajmniej dla części społeczeństwa irańskiego. On jest sześćdziesięciokilkuletnim panem, który wjechał z Iranu jako dziewiętnastolatek. Teoretycznie jakiś czas temu próbował budować koalicję różnych ugrupowań opozycyjnych względem Republiki Islamskiej, ale stworzona przez niego Irańska Rada Narodowa to mało aktywna, bardzo zróżnicowana wewnętrznie organizacja skupiająca kilkadziesiąt mało znaczących frakcji i organizacji oraz stowarzyszeń, które właściwie łączy tylko to, że są przeciw Republice Islamskiej. Więc zainstalowanie Rezy Pahlawiego w Teheranie przez Amerykanów to nie jest najlepsze rozwiązanie i wydaje mi się, że Donald Trump mówiąc o nim, ma akurat dosyć dużo racji. Być może ktoś mu dobrze podpowiedział, że to nie jest koń, na którego warto w tym momencie stawiać. Zresztą sam Reza Pahlawi nie wypowiadał się w takim tonie, że chciałby restytuować w Iranie monarchię.
Czytaj więcej
Po raz pierwszy Irańczycy mają prawdziwego lidera, Rezę Pahlawiego, syna ostatniego szacha. Blisk...
Sygnalizował, że mógłby stanąć na czele władz tymczasowych po ewentualnym upadku reżimu.
Oczywiście czasami różnie bywa z władzami tymczasowymi. Natomiast nie jest to postać na tyle atrakcyjna, żeby wokół niej zgromadziły się jakieś rzesze Irańczyków. Trzeba też wyraźnie podkreślić, że w czasie trwających protestów trudno powiedzieć, jaki jest program polityczny ludzi, którzy teraz wychodzą na ulicę.
Dynastia Pahlawich nie ma długiej historii – to dynastia złożona z ojca i jego następcy, syna, który został obalony w czasie Rewolucji Islamskiej. Czy Irańczycy mogą w ogóle tęsknić za dynastią, której rządy nie były wcale czasem wolności?
W całej historii Iranu właściwie lata 1941-1953 można uznać za okres względnej wolności politycznej. Z monarchią Pahlawich jest bardzo duży problem. Z jednej strony ona jest odmalowywana w bardzo czarnych barwach, jako monarchia autorytarna, apodyktyczna, która zwalcza przeciwników politycznych. Musimy mieć jednak na względzie również to, że zdecydowana większość współczesnego społeczeństwa irańskiego nie zna monarchii pahlawijskiej, ponieważ nie żyli w jej czasach. To są ludzie, którzy się urodzili już po rewolucji, po wojnie iracko-irańskiej (z lat 1980-1988). Dla nich Iran okresu Pahlawich to jest pewnego rodzaju mit. I albo jest to mit deprecjonowany – Republika Islamska odrzuca to wszystko, co zostało wypaczone w czasie monarchii Pahlawich, albo mit kraju wolności, swobód.
Ten mit funkcjonuje też chyba trochę na Zachodzie, gdzie często publikowane są zdjęcia z Iranu Mohammada Rezy Pahlawiego, na których widać Iranki ubrane po europejsku jako symbol tamtych czasów.
Tak, pod tym względem była względna wolność, ograniczana ewentualnie przez rodzinę. Ale to nie jest tak, że ten Iran lat 60. czy 70. to była kraina mlekiem i miodem płynąca. Oczywiście, w pewnym momencie doszło do ogromnego skoku ekonomicznego, boom ekonomiczny napędzany głównie wysokimi zyskami ze sprzedaży ropy naftowej. Ale bogactwo nie było równomiernie i sprawiedliwie dzielone w obrębie społeczeństwa. Była klasa rządząca, elita związana z dworem, klasa polityczna, która czerpała z tego niebotyczne zyski, a równocześnie mieliśmy całą masę ludzi składających się na lumpenproletariat, który ostatecznie doprowadził do upadku monarchii. Jeśli pojawia się sentyment za tymi czasami, to jest on przefiltrowany przez bardzo ułomną jednak ludzką pamięć, dlatego wielu Irańczykom te czasy jawią się jako ostoja względnej wolności. Ale Iran z okresu monarchii też był krajem niesprawiedliwym.