Reklama

JSW na krawędzi bankructwa. Jak dobili ją politycy ze związkowcami – śledztwo „Rzeczpospolitej”

Zarząd spółki bez doświadczenia, miliony na doradców od restrukturyzacji i polityczna „kiełbasa” dla pracowników w formie zbyt wysokich płac – „Rzeczpospolita” ujawnia przyczyny tragicznej sytuacji w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.

Publikacja: 12.01.2026 04:30

Były prezes JSW Ryszard Janta podczas wizyty w kopalni Budryk

Były prezes JSW Ryszard Janta podczas wizyty w kopalni Budryk

Foto: DAWID LACH/MAT. PRAS.

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie były kluczowe błędy w zarządzaniu, które przyczyniły się do obecnej sytuacji Jastrzębskiej Spółki Węglowej?
  • Jak zmiany w systemie wynagrodzeń i układy ze związkowcami wpłynęły na finanse spółki?
  • Jakie znaczenie miał polityczny "eksperyment" Platformy związany z zarządem JSW i jego skutki?
  • Po co zatrudniono doradców restrukturyzacyjnych?

Jastrzębska Spółka Węglowa, potentat na rynku węgla koksowego, znajduje się w fatalnej sytuacji. Na skraj bankructwa doprowadziły ją nie tylko niskie ceny surowca na światowych giełdach – twierdzą górnicy. O obecne problemy oskarżają zarząd spółki powołany przez nowy rząd. Twierdzą, że otoczył się kosztownymi doradcami i „przejadł” 7 mld zł zysku, osiągniętego w 2022 r. W latach 2024–2025 firma notowała już duże straty – przed dwoma laty w wysokości aż 7,1 mld zł, a po pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku – 2,9 mld zł.

Reklama
Reklama

Zarzuty górników to jednak tylko część prawdy. Nie bez znaczenia okazały się rozbujane w ostatnich latach do niebotycznych rozmiarów wynagrodzenia pracowników JSW, będące efektem układu szefów spółki z politycznego nadania ze związkowcami. Kropką nad „i” – jak mówią nam rozmówcy z branży górniczej – okazał się fatalny w skutkach „eksperyment polityczny Platformy”. Chodzi o zarząd, który kierował spółką w latach 2024–2025 z prezesem Ryszardem Jantą na czele. Złożony był bowiem z ludzi bez doświadczenia w górnictwie, ściągniętych z uczelni ekonomicznej w ramach zapowiedzianego przez rząd Donalda Tuska „odpolityczniania spółek państwowych” i powoływania fachowców.

Prezes Janta, matematyk, doktor nauk ekonomicznych i wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, gdzie wykładają również Borys Budka czy prof. Marzena Czarnecka, minister przemysłu w rządzie Tuska w latach 2023-2025, wcześniej był prezesem spółki Bekuplast w Łaziskach Górnych, która zajmuje się między innymi produkcją pojemników dla branży spożywczej. Zamiast wdrożenia pilnego procesu restrukturyzacji, zarząd prezesa Janty zatrudnił kosztownego doradcę z zewnątrz – spółkę A.T. Kearney z Warszawy, która miała stworzyć a potem wdrożyć plan naprawczy w spółce. To się również nie udało.

Uwarunkowania geologiczne, ceny i polityka – główne grzechy w spółce

– Do dramatycznej sytuacji w Jastrzębskiej Spółce Węglowej doprowadziło kilka przyczyn, które skumulowane dały piorunujący efekt – mówi „Rz” Jarosław Zagórowski, doświadczony menadżer branży górniczej i były prezes JSW w latach 2007–2015. W 2015 r. podał się do dymisji pod warunkiem, że związkowcy podpiszą i wdrożą program oszczędnościowy. Pozwoliło to uniknąć upadłości i uratować 27 tys. miejsc pracy. – Ale dziś sytuacja w ogóle nie przypomina tej sprzed 10 lat – zastrzega.

Reklama
Reklama

System płacowy JSW i siatka wielu specjalnych porozumień ze związkowcami podpisanych na przestrzeni ostatnich lat jest archaiczny, obciążony polityką, nie ma niczego wspólnego z efektywnością jaka jest podstawą w tego typu spółkach zagranicznych

Jarosław Zagórowski, były prezes JSW w latach 2007-2015

Zagórowski wymienia kilka powodów obecnej tragicznej sytuacji w spółce. – Po pierwsze, zasoby węgla koksowego w kopalniach JSW są coraz trudniej dostępne. Leżą na stosunkowo dużej głębokości, częściowo w niskich pokładach, gdzie panują bardzo wysokie temperatury, istnieje duże zagrożenie metanowe, co podnosi koszty ich wydobycia. Ale 50 proc. kosztów kopalń to koszty pracownicze, które nie są powiązane z wydajnością. Drugą przyczyną jest więc system płacowy JSW i siatka wielu specjalnych porozumień ze związkowcami podpisanych na przestrzeni ostatnich lat. Jest on archaiczny, obciążony polityką, nie ma niczego wspólnego z efektywnością, jaka jest podstawą w tego typu spółkach zagranicznych – wskazuje były prezes JSW.

Wśród gwarantowanych przywilejów jest gwarancja wypłaty deputatu węglowego (z 2023 r.), wypłata biletów z Karty Górnika czy uprzywilejowane naliczanie wynagrodzenia za czas urlopu (wpisane w porozumienie z 2018 r.). W porozumieniu zbiorowym z marca 2021 r. zapisano także gwarancję niezmienności umów o pracę na 10 lat (choć związkowcy żądali zaledwie gwarancji na pięć lat).

Foto: Paweł Krupecki

Na fali hossy związkowcy weszli w spór zbiorowy żądając wzrostu wynagrodzeń w 2024 r. o wskaźnik inflacji za 2023 r. plus 1 pkt proc. – co bez trudu osiągnęli.

Od października ub. r. spółka ma nowy zarząd, a p.o. prezesa jest Bogusław Oleksy, będący również wiceprezesem ds. ekonomicznych. By ratować spółkę przed ogłoszeniem upadłości i pozyskać finansowanie z zewnątrz (m.in. 2,9 mld zł pożyczki z Funduszu Reprywatyzacji, co obiecuje obecny minister aktywów państwowych Wojciech Balczun), zarząd zażądał od związkowców wycofania się z szeregu gwarancji i zgody na drastyczne cięcia płac, m.in. rezygnacji 14. pensji, „barbórki”, deputatu węglowego, premii i dodatków BHP nawet do 2028 r. Dodatkowo, w latach 2026–2028 praca w niedziele, święta i dni wolne miałaby się odbywać bez dodatkowych rekompensat. Posiłki profilaktyczne miałyby wrócić do wartości wskazanej w rządowym rozporządzeniu, czyli 1 proc. minimalnego wynagrodzenia – ok. 48 zł, a nie obecnych 70 zł.

Reklama
Reklama

Fundusz płac w JSW w latach 2021–2023 wzrósł z 4,6 mld na 7,4 mld zł

W ubiegłym roku, gdy już JSW tonęła w długach w efekcie ciążącego porozumienia ze związkowcami z 2021 r., podniesiono pensje o kolejne ponad 15 proc. Fundusz płac w JSW w latach 2021–2023 wzrósł z 4,6 mld do 7,4 mld zł. Od 2016 r. do końca 2024 r. (wyliczenie związków zawodowych) przeciętne miesięczne wynagrodzenie w kopalniach JSW  z 6 301 zł poszybowało do 12 231 zł (to wzrost o 94 proc., ale w tej kwocie nie ma jeszcze nagród z zysku, które również – w różnych wysokościach – przyznawano). Największy wzrost, bo ponad 60 proc. nastąpił w latach 2021–2023.  Związkowcy bronili się, że w tym samym okresie przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw urosło z 4 403 zł do 8 548 zł, a więc również o 94 proc.

JSW zatrudnia obecnie 22 tys. osób w kopalniach i 35 tys. w całej grupie kapitałowej. Jest jednym z największych pracodawców na południu Polski. – To porozumienie zarządu JSW ze związkowcami to nic innego jak polityczny podarunek. Zapisano w nim zabójcze dla spółki podnoszenie wynagrodzenia stałego, niezależnego od kondycji finansowej firmy i wypracowanych zysków. W czasach, gdy nie ma zysków, czyli dziś, załoga się ich domaga. Nikt się nie przejmował polityką efektywności, tu działa automatyzm. Jednym z dodatków do pensji jest „posiłek profilaktyczny” wynoszący dziennie ok. 70 zł, który kiedyś miał równowartość dwóch bułek z kiełbasą, a obecnie – dwóch posiłków lunchowych w restauracji – mówi nam osoba związana z JSW.  Co więcej, „posiłek” pobierają nie tylko górnicy dołowi, dla których był on przeznaczony, ale znaczna część pracowników powierzchniowych. 

Polityczne synekury w JSW i nieudany eksperyment Platformy Obywatelskiej

Jastrzębska Spółka Węglowa nie może upaść – ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju i jest liderem w produkcji węgla koksowego w Europie. 

Większościowy pakiet akcji JSW ma Skarb Państwa, który decyduje o obsadzie stanowisk kierowniczych w górniczym koncernie i jego spółkach córkach. Jest więc on często wykorzystywany do realizacji celów politycznych w regionie. Najlepiej pokazuje to głośny przypadek sprzed kilku lat – PiS w ramach nagrody za głos radnego wojewódzkiego Nowoczesnej Wojciecha Kałuży, który pozwolił partii przejąć władzę w sejmiku, wsadził go na stanowisko wiceprezesa JSW. 

W październiku 2025 r. na profilu „Związki JSW” w mediach społecznościowych pojawił się wpis: „Ile zarabia zarząd JSW? 5 913 140,26 zł rocznie. W tej kwocie znajdują się odprawy prezesów. Zanim to zhejtujecie zastanówcie się po co więc zatrudnili za około 30 mln zł firmę doradczą A.T. Kearney? I jak jest efekt działań tych fachowców?”. Za informacjami portalu WP, który bazował na danych z JSW, związki opublikowały stawki 12 członków zarządu z 2024 r. I tam m.in. Tomasz Cudny otrzymał ponad 512 tys. zł (pracował od stycznia do 23 lutego 2024 r.), Wojciech Kałuża (zwolniony zaledwie 3 stycznia 2024 r.) – ponad 331 tys. zł czy Robert Ostrowski (styczeń – 6 maja 2024 r.) – ponad 607 tys. zł.  

Reklama
Reklama

Kiedy po wyborach 2023 r. Platforma przejmowała władzę, zapowiedziała, że do spółek państwowych trafią fachowcy. I tak do Jastrzębskiej Spółki Węglowej przyszedł zaciąg z uczelni, na której zajęcia prowadzili minister przemysłu Marzena Czarnecka oraz były szef resortu aktywów państwowych i były szef PO Borys Budka.

– Politycy ze związkowcami JSW na przestrzeni ostatnich lat rozkręcili karuzelę kadrową na wielką skalę, gdzie wymiana kadr sięgała także dozoru górniczego w kopalniach. To dobiło tę firmę. Rotacja dyrektorów w kopalniach, którzy de facto kierują olbrzymimi zakładami pracy, miała rekordowe tempo – opowiada nam jeden z rozmówców ze spółki. Polityczny eksperyment Platformy na odpolitycznienie spółek w JSW nie wypalił.

Większość członków wybranego przez radę nadzorczą zarządu z prezesem Jantą na czele nie miała żadnego doświadczenia w branży oraz kierowaniu dużymi podmiotami. W tym samym konkursie do zarządu JSW startowało kilku doświadczonych menadżerów. Niektórzy nawet kilka lat wcześniej w JSW pracowali.

Przejedzenie gigantycznych zysków – ponad 7 mld zł – praktycznie w rok budzi ogromne emocje wśród górników. Z drugiej strony, wygenerowane nadwyżki wydano na wyśrubowane pensje, nieprzystające do coraz trudniejszej sytuacji spółki i nie zrobiono nic, by zrestrukturyzować firmę, zanim będzie za późno. 

1,6 mld zł

składka solidarnościowa, którą JSW wpłaciła do budżetu państwa

Reklama
Reklama

Z odpowiedzi JSW dla „Rzeczpospolitej” wynika, że miliardy z zysku za 2022 r. ulokowano w funduszu inwestycyjnym zamkniętym (FIZ), który miał być rezerwą finansową spółki. „Wraz z pogorszeniem koniunktury i ponoszeniem wielomiliardowych strat środki z FIZ zgodnie z celem, na który został utworzony Fundusz, były stopniowo wykorzystywane na finansowanie bieżącej działalności (w tym płatności wynagrodzeń, ZUS, zobowiązań wobec kontrahentów) oraz realizację inwestycji” – wyjaśnia spółka.

By być sprawiedliwym, trzeba podkreślić, że JSW tym zyskiem podzieliła się z państwem – wypłaciła 1,6 mld zł tzw. składki solidarnościowej, którą musiała uiścić do budżetu państwa w latach 2023-2024 (zdecydował o tym Sejm w czasach rządów PiS). Była jedyną spółką w Polsce objętą tą daniną. Dziś żąda jej zwrotu.

A.T. Kearney ma pomóc zarządowi w restrukturyzacji. Za grube miliony

Wątpliwości budzi też wspomniane wynajęcie doradcy restrukturyzacyjnego przez zarząd kierowany przez prezesa Ryszarda Jantę. W zarządzie tym był także m.in. Remigiusz Krzyżanowski, ekonomista, który w ciągu ostatnich sześciu lat zarządzał startupami z branży finansowej czy Jarosław Kluczniok – człowiek z nieznanym życiorysem zawodowym. Warszawska firma A.T. Kearney (należy do A.T. Kearney Holdings Germany z siedzibą w Niemczech) pomogła przygotować Plan Strategicznej Transformacji JSW SA z uwzględnieniem spółek zależnych, który miał przynieść aż 8,5 mld zł oszczędności. Plan ten w listopadzie 2024 r. został przyjęty przez ówczesny zarząd Janty. Dziś JSW przyznaje: „Wdrożenie go przy asyście A.T. Kearney pozwoliło na uzyskanie pewnych efektów, które okazały się niewystarczające z punktu widzenia zmian rynkowych. Spółka przystąpiła do głębokiej rewizji PST i przygotowała na jego bazie własny Plan restrukturyzacji biznesowej pozwalający na uzyskanie stabilizacji finansowej”. Co ciekawe, jak ustaliła „Rzeczpospolita”, firma doradcza została wybrana we wrześniu 2024 r. bez trybu przetargowego – oferty skierowano do kilku firm, a negocjacje podjęto z A.T. Kearney, bo plan miała stworzyć w dwa miesiące.

Czy rzeczywiście usługa ta kosztowała 30 mln zł? JSW nie odpowiedziała nam na to pytanie, powołując się na „tajemnicę przedsiębiorstw”. Wiadomo tylko, że „część należności doradcy traktuje jako sporne”, jednak „nie złożyła zawiadomienia do prokuratury w tej sprawie”. 

Reklama
Reklama

A.T. Kearney zawarła z JSW dwie umowy – na doradztwo przy przygotowaniu planu naprawczego dla Grupy Kapitałowej JSW i usługę wsparcia Zarządu JSW S.A. przy jego wdrożeniu. Pod koniec października ubiegłego roku nowy prezes JSW wypowiedział umowę doradcy z Warszawy. Według nieoficjalnych informacji spółka mogła liczyć na kolejne 30 mln zł w ramach tzw. success fee, jeśli plan naprawczy przyniósłby zakładane oszczędności.

Według informacji „Rz” spółka doradcza z Warszawy, która chwali się posiadaniem dużego zespołu ekspertów specjalizujących się w tematyce energetycznej i paliwowej, zatrudniła w gronie ekspertów pracujących dla jastrzębskiej spółki dosłownie kilku doświadczonych specjalistów branży wydobywczej, ale – jak podkreśla jeden z naszych rozmówców – nie z sektora węgla koksowego, który jest specyficzny. Taką osobą miał być Herbert Wirth, były prezes KGHM. – Owszem, propozycję taką dostałem, ale finalnie nie podjąłem się tego zadania z powodów zdrowotnych – mówi nam Herbert Wirth. To jednak spowodowało, że kluczowi pracownicy JSW nie utożsamiali się z prowadzonymi działaniami. 

Górnicy do polityków: nie odpowiemy za niekompetencję i nonszalancję waszych prezesów

W czwartek, 8 stycznia, organizacje związkowe JSW wydały negatywne stanowisko wobec propozycji zarządu, uzasadniając to próbą obarczenia wyłącznie pracowników „kosztami niekompetencji organów zarządczych i nadzorczych spółki”, co ich zdaniem jest „działaniem niemoralnym i nieakceptowalnym społecznie”. W piśmie, do którego dotarła „Rz”, czytamy m.in., że zdaniem związkowców to głównie „błędy w  zarządzaniu”, a nie „otoczenie rynkowe” przyczyniły się do dramatycznej sytuacji w spółce. Na forum związkowców z Solidarności wrze. Górnicy piszą o nonszalancji i niekompetencji prezesów, którzy chcą oszczędzać wyłącznie kosztem górników (pracownikom wypłacono „barbórkę” tylko w wysokości 30 proc.). – Rodzi się pytanie, gdzie oni byli w tym czasie, skoro czterech członków rady nadzorczej i jeden członek zarządu jest z wyboru załogi, czyli związkowców – wskazuje nam jeden z naszych rozmówców.

Odwołani członkowie zarządu, którym zarzuca się nieudolność, otrzymali odprawy. Mieli też w umowach zapisy dotyczące sześciomiesięcznego zakazu konkurencji po ustaniu pełnienia funkcji. I – jak potwierdza „Rzeczpospolitej” JSW – „zakaz ten nie został uchylony”, ale „spółka podjęła działania w zakresie wypowiedzenia umów”.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
sondaż
Czy Polacy chcą, by prezydent podpisał ustawę o statusie osoby najbliższej?
Społeczeństwo
Sondaż: Wiemy, jak Polacy oceniają atak USA na Wenezuelę
Społeczeństwo
Sondaż: Więcej niż co piąty Polak uważa, że powinniśmy wyjść z UE
miasto zimą
-15 stopni w Warszawie. Miasto uruchamia pełny system pomocy potrzebującym
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama