El-Sakka, jako muzułmanka, nie chciała podawać ręki mężczyznom pracującym w szkole, powołując się na wyznawaną przez siebie religię. Jeden z mężczyzn zatrudnionych przez szkołę potraktował to jako dyskryminację i poskarżył się dyrekcji.

Po wpłynięciu skargi dyrektor szkoły zażądał od El-Sakki, by ta uszanowała wartości jakim hołduje szkoła - w tym m.in. zasadę równości płci. Kobieta jednak nie zamierzała zmieniać swojego zachowania i zdecydowała się na przerwanie pracy. Jednocześnie skierowała sprawę do szwedzkiego ombudsmana (rzecznika praw obywatelskich). Jako, że El-Sakka jest członkiem związku zawodowego, jej sprawą mają zająć się związkowcy.

Lidija Münchmeyer, dyrektor szkoły, w której pracowała El-Sakka mówi, że mężczyzna, któremu kobieta nie podała ręki poczuł się "niesamowicie dyskryminowany". Dodaje, że nauczycielka nie została zwolniona, ale sama zdecydowała się odejść".

Z kolei El-Sakka podkreśla, że po raz pierwszy ktoś poczuł się urażony tym, iż nie chce mu ona podać ręki. Przyznaje też, że choć czuje związek emocjonalny ze szkołą (była jej uczennicą), trudno by jej było wrócić do pracy w niej, nawet gdyby związek zawodowy przyznał jej rację.

Dyrektorka szkoły podkreśla, że w całej sprawie nie chodzi o kwestie religijne, ale o równe traktowanie mężczyzn i kobiet. - Ona traktowała mężczyzn inaczej, nie podając im ręki - tłumaczy.

- W naszej szkole wszystkie płcie traktujemy równo - dodaje dyrektorka.