Szczecin nie istnieje” – głosi powtarzany do znudzenia mem. Spore, ale leżące na peryferiach miasto ma w Polsce pozycję outsidera. Jest daleko od głównych tras, od obiegu intelektualnych mód, od trajektorii grup, środowisk i elit. Jednocześnie jest miejscem pełnym twórczej oryginalności, zielonym, położonym w otoczeniu niezwykłej przyrody, łączącym monumentalną, klasycystyczną architekturę z czasów niemieckich z powojennym „piastowskim” patosem. Historia Szczecina zasługuje na hollywoodzki film – i mógłby to być western. A lata tużpowojenne, kiedy nie było do końca wiadomo, czy Szczecin będzie jeszcze polski i trzeba było przejąć i odbudować zrujnowane miasto – są szczególnie porywające.