Kąsało się komunę, kąsało, aż ruszyła ręką i jak nie zdzieli!
Dziś wiem, że nigdzie nie pójdę, nie będę potwierdzał swoim odwołaniem bezprawia wyroku, który na mnie wydali. Nie dam im tej satysfakcji, nie będę prosił i kłamał, by mi dalej pozwolili kłamać – na papierze.
Trzeba będzie zrezygnować z ambicji w zasadzie wszystkich, pilnować tylko, żeby Jola i dziecko nie cierpiały nędzy, nie dawać się przesadnie upokorzyć ciemnym siłom życia – tak do samej śmierci. Po drodze napisać parę książek. A wydawało mi się kiedyś, że tyle dokonam w życiu – rozmyślał w 1982 roku Marek Oramus. Na zdjęciu: manifestacja opozycji 1 maja 1982 roku na placu Zamkowym w Warszawie