– To człowiek o gołębim sercu, ktoś, kto naprawdę szanuje ludzi – nie może się nachwalić Donata Kempińska, która jak wielu innych czaplineckich emerytów skorzystała z hojności darczyńcy.
Ta niezwykła historia zaczęła się sześć lat temu, kiedy do gminy zgłosił się pełnomocnik nieznanego sponsora, oferując pomoc finansową. Postawił tylko jeden warunek – miały to być pomysły, które umilą życie najstarszym mieszkańcom. Gmina chętnie się zgodziła.
– To odbywa się tak – przygotowujemy koncepcję i przekazujemy ją pełnomocnikowi. Gdy ją zaakceptuje, pieniądze wpływają na nasze konto, realizujemy projekt, a potem przekazujemy rozliczenie wraz z dokumentacją fotograficzną i filmową – opowiada Barbara Michalczuk, burmistrz Czaplinka.
W 2002 r. wymyślili wycieczkę do Częstochowy. Sponsor dał 16 tys. zł, pojechało 90 osób. Dwa lata później za 20 tys. zł 90 seniorów zwiedziło Częstochowę i Kraków. W 2007 r. dobroczyńca przekazał aż 100 tys. zł. Gmina zorganizowała za to dwa koncerty, m.in. Mazowsza, bal seniora i wycieczkę do Kołobrzegu. I to nie byle jaką, bo 200 najstarszych mieszkańców zamieszkało w czterogwiazdkowym hotelu.
– Korzystaliśmy z basenu. A jakie posiłki! Pyszne ryby, łagodne sosy! Bardzo nam się podobało – zachwyca się Kempińska, która ma 800 zł emerytury. – W życiu byśmy sobie nie pozwolili na taki luksus! Nawet o zwykłej wycieczce nie moglibyśmy pomarzyć.
Prawie wszyscy w gminie są wdzięczni tajemniczemu darczyńcy. Odprawili nawet mszę w jego intencji. Ale też i wszystkich zżera ciekawość – kim jest? W urzędzie gminy wiedzą tylko, że pieniądze wpływają z holenderskiego konta.
Pełnomocnik sponsora Paweł Mlicki nie chce zdradzić jego danych. Sam pracował w holenderskim Ministerstwie Sprawiedliwości. A teraz mieszka w Warszawie i zajmuje się europejskimi projektami dotyczącymi przestępczości zorganizowanej i zwalczania korupcji.
– Dobroczyńca zastrzegł sobie całkowitą anonimowość. Wiem, że to rzadkie, ale to czysta chęć pomocy – zapewnia Mlicki. Zdradza, że jego mocodawca pomagał też starszym ludziom na Podkarpaciu i w Krakowie. – Chce, żeby seniorzy poczuli się najważniejsi. Dlatego daje im coś, do czego mogą miesiącami, a nawet latami wracać – podkreśla Mlicki.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora