RZ: Dziennikarz Wojciech Staszewski pochwalił się na Facebooku, że urzędowo zmienił czteroletniemu synowi drugie imię na Yoda na cześć bohatera „Gwiezdnych wojen". Dlaczego nadajemy dzieciom nietypowe imiona?

Tomasz Duda: Są dwie szkoły. Pierwsza głosi, że należy nadawać imiona z katalogów, tradycyjne, żeby dziecka zbyt nie wyróżniać od innych. A druga, że można nazwać dziecko, jak tylko się chce. Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku.

Jedno dziecko w Polsce nazwano Jeronimo Martin (prawie tak samo jak nazwa portugalskiego właściciela sieci Biedronka).

Pamiętam przypadek, kiedy ktoś chciał nazwać córkę Kurtyzana – nie wiedział, co to znaczy, ale słowo bardzo mu się spodobało.

Poczucie wolności – to powód nadawania takich imion?

Niejedyny. Taka postawa wynika z potrzeby wyjątkowości. Ale też z pewnej ekscentryczności. Rodzice chcą, by ich dziecko było kimś szczególnym. Chcą poprzez takie imię wyróżnić je na jednolitym tle, trochę tak, jak inni robią to poprzez tatuaże. Zresztą nie jest to nowe zagadnienie. Przypomnę lata 80., gdy w telewizji emitowano „Niewolnicę Isaurę". W tamtym czasie imię Izaura było popularne wśród dziewczynek.

Czyli znaczący wpływ ma również popkultura.

Tak, dostarcza pomysłów. Kiedy w Polsce pojawiła się moda na amerykańskie seriale, zrobiła się też moda na Dżesiki, Brajanów itp. Rodzice chcą w ten sposób pokazać swoje fascynacje, to co im się spodobało, co ich zachwyciło.

Czy to jednak właściwy sposób? Nie ośmieszają dziecka?

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

W przyszłości może to oczywiście negatywnie wpłynąć na dziecko. Koledzy ze szkoły reagują na takie rzeczy. Dzieci nie stanowią – delikatnie mówiąc – najbardziej tolerancyjnej grupy społecznej. Dlatego jest ważne, by zachować zdrowy rozsądek. A jeżeli chodzi o kulturę masową i media, to są one inspiracją do wymyślania imion nie tylko ekscentrycznych.

Na przykład jakich jeszcze?

Z mojego pokolenia lat 80. wiele kobiet ma imię Anna. Dziś to rzadkie imię u dziewczynek. Odwrotnie jest z popularną obecnie Antoniną; pamiętam, że w dzieciństwie miałem koleżankę Antoninę, wydawało mi się, że to bardzo ekscentryczne imię. Mamy do czynienia z pewnymi modami pokoleniowymi. Działa to trochę tak, że jak jest za dużo tradycyjnych imion, to rodzice idą w nowoczesne, a jak jest przesyt nowoczesnych, to idą w tradycyjne. Ostatnio wróciła moda np. na Stasiów, Tadziów, Franków, których w moim pokoleniu prawie nie ma.