Trwa czas kolędy czyli odwiedzania domów parafian przed duchownych. Niektórzy księżą pouczają wiernych jak powinna wyglądać taka wizyta, jak się do niej przygotować. Okazuje się, że wiele rzeczy jest ważnych.

W parafii Przemienia Pańskiego w Sulejówku -Miłosnej przygotowano specjalny poradnik, który można znaleźć na jej stronie internetowej. Jego autorzy tłumaczą, że do wizyty księdza trzeba przygotować się od strony zewnętrznej i wewnętrznej. W tym pierwszym przypadku chodzi o to, by w mieszkaniu przygotować miejsce, w którym domownicy wraz z księdzem będą mogli pomodlić się prosząc o błogosławieństwo Boga dla całej rodziny na rozpoczynający się nowy rok.

- W tym miejscu być ustawiony stół przykryty białym obrusem. Na nim Krzyż i dwie płonące świece, a obok naczynie z wodą święconą i kropidłem – radzą autorzy poradnika. Podkreślają, że dobrze jest położyć również na stole księgę Pisma Świętego, z której można będzie odczytać fragment Słowa Bożego, aby w ten sposób ubogacić wspólne spotkanie i modlitwę.

A jak powinno wyglądać przygotowanie od strony wewnętrznej? - Czas wizyty kolędowej warto potraktować jako okazję do osobistego i głębszego niż na co dzień spotkania z Bogiem – tłumaczą duchowni z parafii w Sulejówku-Miłosnej. Podkreślają, że wiele rodzin zaczyna ten dzień od wspólnego pójścia na poranną msze świętą czy też od wspólnej modlitwy. - Można również pomyśleć o temacie rozmowy z księdzem. O pogodzie, polityce itp. można rozmawiać przy innych okazjach – podkreślają księża.

Dodają, że czas wizyty księdza to okazja do poruszenia tematów związanych z wiarą czy też moralnością - można porozmawiać o sprawach wiary trudnych do zrozumienia, o aktualnych inicjatywach na poziomie parafii, postulatach dotyczących życia parafialnego, osobistego zaangażowania się na rzecz dobra wspólnoty parafialnej – dodają.

Czasem księża mają inne prośby. Kilka lat temu parafia w. Wojciecha w Białymstoku prosiła, by kapłana nie przyjmować „na boso". – To jest to wyraz najwyższej pogardy – tłumaczyli. Przygotowują się do wizyty księdza muszą także gospodarze domu. Powinni nałożyć strój wizytowy i buty. Księża apelowali, by parafianie podtrzymywali stary, piękny zwyczaj, kiedy to przed dom lub mieszkanie na spotkanie kapłana - gospodarz, czyli głowa rodziny. - Zadbajmy też o psy. Niech wcześniej będą zamknięte w odpowiednich pomieszczeniach. Pies, który dotyka łapami komży księdza - nie jest wyrazem powitania, lecz wyrazem niedbalstwa ze strony gospodarzy – podkreślali duszpasterze ze św. Wojciecha w Białymstoku.

A znany warszawski ks. Mirosław Mikulski, jeszcze kilka lat temu, pouczał parafian, by koperta z ofiarą nie leżała na stole. – To peszy – tłumaczył duchowny. Hitem Internetu była instrukcja opracowana przez parafię w Brzeźniu w woj. Łódzkim. Można w niej przeczytać poza ogólnymi zasadami, że śniadanie dla księdza winno być "postawione" na stole najwcześniej o godz. 8:00, z kolei w przypadku chęci wydania obiadu "niech o tym wie cała wioska, aby trafniej przewidywać przybycie kapłana. Kapłani napisali też na jakie tematy nie chcą rozmawiać. – Bardzo prosimy, aby w spotkaniach nie tracić czasu na rozmowy o pogodzie, bo nie mamy na nią wpływu, jak i też o polityce, bo wmówiono już wszystkim, że PSL, dawniej ZSL i PO, dawniej Unia Wolności, są jedynym lekarstwem na wszystkie bolączki i nieprawości w naszej Ojczyźnie – można było przeczytać w ogłoszeniu.

Ale czy to wszystko jest rzeczywiście potrzebne? – Moim zdaniem nie. W czasie tego spotkania najważniejsze jest spotkanie z człowiekiem, a nie świece czy inne atrybuty – mówi ks. Bogdan Bartołd, proboszcz katedry św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Ksiądz dodaje także, że nie powodu wydawać żadnych regulaminów czy okólników, bo zdecydowana większość parafian wie, w jaki sposób powinno się księdza przyjmować.