4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Dlaczego Polacy, a co najmniej kraj zwany Polską, tak bardzo kochają prezydenta Trumpa, pytają mnie znajomi Amerykanie. Nawet ci, którzy jeszcze w listopadzie zeszłego roku, a nawet jeszcze w marcu tego roku myśleli, że nie można gorzej rządzić niż demokraci na czele prezydentem Bidenem, robią wrażenie mocno zaniepokojonych tym, co wyrabia prezydent USA.
Oczywiście z bliska, na przykład z Waszyngtonu, sytuacja wygląda inaczej niż z dalekiej Warszawy. Nikt nie cieszył się z zastrzelenia Charliego Kirka, totumfackiego prezydenta Trumpa, przyciągającego do niego młodzież hasłami kopiowanymi z jego kampanii. Specjalnie piszę kampanii, a nie obecnie używanego przez niego słownictwa, bo są to dwie różne rzeczy. Ja, jak większość normalnych ludzi, nic o Kirku wcześniej nie słyszałam. Gdy dowiedziałam się o jego zamordowaniu, moją pierwszą myślą było, że mam nadzieję, że zabójcą nie jest anarchista, nielegalny imigrant, muzułmanin, czy jakiś inny mało popularny osobnik. Na szczęście zabójcą jest młody, niepolityczny, skołowany Mormon. Uff, odetchnęłam z ulgą. Zanim jednak go złapano, przez kilka dni atmosfera była napięta. Trump natychmiast zarządził opuszczenie flag w całym kraju, a ci, którzy przeczytali, co Kirk mówił i odnosili się do tego ze zrozumiałym obrzydzeniem, byli demaskowani jako wspólnicy zabójcy. Gdyby nie złapano młodego Mormona, sytuacja mogłaby stać się groźna, jak – toutes proportions gardèes – sytuacja w ZSRR po zabójstwie Kirowa.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Najlepszą częścią pożegnalnego albumu Megadeth są utwory spokojniejsze i bardziej refleksyjne.
Książkę Pawła Sołtysa czyta się z przyjemnością. Można na raz, można na wyrywki, można wypisywać co piękniejsze...
„Karakum” to okazja, by poprowadzić własną karawanę…
Norwegia miała trolle i się tym chwali. Nic, tylko brać przykład.