Gdy kilka lat temu chciałem kupić mieszkanie, okazało się że nie mam zdolności kredytowej. Dlatego kredyt na mieszkanie zaciągnęli na siebie moi rodzice i to oni kupili je na własne nazwisko. Jednakże kredyt od początku spłacam tylko ja. Mój brat, który ma córkę, chce się teraz oficjalnie zrzec wobec mnie prawa do tego mieszkania, ale nie wiadomo, czy po śmierci rodziców będę musiał oddać
mu
połowy jego wartości. Jak prawnie uregulować sprawę własności tego mieszkanie, by po śmierci nie było problemów?
- pyta czytelnik.
Zacznijmy od tego, że brat za życia rodziców nie może zrzec się wobec czytelnika prawa do mieszkania stanowiącego ich własność. Umowy dotyczące spadku po osobie czy osobach żyjących są niedopuszczalne. Dopuszczalna jest tylko umowa o zrzeczenie się dziedziczenia zawarta między przyszłym spadkobiercą ustawowym, a przyszłym spadkodawcą. Zrzeczenie, które obejmuje co do zasady automatycznie także potomstwo zrzekającego się, może dotyczyć całego spadku albo udziału w nim (np.1/2). Nie nie może obejmować określonego dobra, które będzie należeć do spadku.
Dlatego praktycznie jednym wyjściem jest zawarcie z rodzicami notarialnie umowy darowizny mieszkania. Darowizny dokonane za życia na rzecz dzieci są po śmierci rodziców zaliczane na poczet ich schedy spadkowej. Jeśli więc — mówiąc w uproszczeniu — rodzice jedno ze swych dwu mieszkań o takiej samej wartości darowali za życia jednemu synowi, to w rezultacie tego zaliczenia drugie mieszkanie przypadnie wy?łącznie drugiemu synowi. Jednak jest sposób na uniknięcie takiego skutku. Otóż przyszły spadkodawca może dokonać darowizny ze zwolnieniem przyszłego spadkobiercy z obowiązku zaliczenia. Oświadczenie o zwolnieniu powinno się znaleźć w notarialnej umowie darowizny albo w testamencie.