W sądzie pobierany jest wpis stały. Notariusz ustala swoje wynagrodzenie jako procent wartości dzielonego majątku. Gdy w grę wchodzi np. mieszkanie położone w atrakcyjnej części miasta, może wyjść spora suma. To główna przyczyna, dla której Polacy niechętnie załatwiają takie sprawy u rejenta.

– Nie stać mnie na to, aby za podział mieszkania odziedziczonego z siostrą po naszej mamie zapłacić kilka tysięcy – mówi czytelniczka z Warszawy.

Czas ma swoją cenę

Nierzadko spadkodawca zostawia swój majątek kilku osobom. Tak było w przypadku pani Julii. Zmarła nagle, a należące do niej mieszkanie odziedziczyli dwaj synowie. Jeden z nich wkrótce zmarł. Przypadający mu udział w spadku dziedziczą jego żona i córka. Mieszkanie należy więc do trzech osób: żyjącego brata oraz żony i córki zmarłego. Ponieważ regulowanie opłat za nie i pilnowanie innych spraw przez trzy osoby było kłopotliwe, spadkobiercy postanowili, że majątek trzeba podzielić, znieść współwłasność i przyznać mieszkanie tylko jednemu z nich.

Ponieważ są zgodni co do sposobu podziału, nie muszą iść do sądu. Mogą załatwić wszystko u notariusza. Mimo to przygotowali wniosek o podział spadku ze zniesieniem współwłasności i chcą złożyć go w sądzie. Wiedzą, że na ostateczne załatwienie sprawy przyjdzie im poczekać nawet kilka miesięcy i że u notariusza byłoby szybciej. Niestety, również dużo drożej.

W sądzie najwyższa opłata, jakiej mogą się spodziewać, to 600 zł – przy zgodnym podziale połączonym ze zniesieniem współwłasności (wynika tak z ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych). U notariusza – nawet kilka tysięcy.

To dlatego, że opłata za umowę o dział spadku zależy od wartości dzielonego majątku (patrz ramka). Przy mieszkaniu wartym np. 500 tys. zł, zgodnie z

rozporządzeniem określającym maksymalne stawki za czynności notarialne (DzU z 2004 r. nr 148, poz. 1564 ze zm.)

, za podział trzeba by zapłacić 2770 zł. Do tego dochodzi jeszcze opłata za potwierdzenie dziedziczenia (50 zł).

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Warto pytać w kilku miejscach

Pewnym pocieszeniem jest to, że przepisy określają maksymalne stawki wynagrodzenia, jakiego może zażądać notariusz. Dlatego warto zadzwonić do kilku różnych kancelarii i zapytać o cenę. Może się okazać, że znajdziemy rejenta, który policzy sobie taniej. Rynek pokazuje, że ceny mogą znacznie się różnić.

Niestety, nie są na tyle niskie, by udało się podzielić spadek u notariusza taniej niż w sądzie. Możliwe to będzie tylko wówczas, gdy przedstawia on znikomą wartość (do 10 tys. zł), co w praktyce się nie zdarza. W takiej sytuacji maksymalna opłata to 310 zł.

Stawka rejenta zależy od wartości spadku

Maksymalna opłata, jakiej może żądać notariusz, wynosi od wartości:

-  do 3000 zł

– 100 zł;

-  powyżej 3000 zł do 10 000 zł

– 100 zł + 3 proc. od nadwyżki powyżej 3000 zł;

-  powyżej 10 000 zł do 30 000 zł

– 310 zł + 2 proc. od nadwyżki powyżej 10 000 zł;

-  powyżej 30 000 zł do 60 000 zł

– 710 zł + 1 proc. od nadwyżki powyżej 30 000 zł;

-  powyżej 60 000 zł do 1 000 000 zł

– 1010 zł + 0,4 proc. od nadwyżki powyżej 60 000 zł;

-  powyżej 1 000 000 zł do 2 000 000 zł

– 4770 zł + 0,2 proc. od nadwyżki powyżej 1 000 000 zł;

-  powyżej 2 000 000 zł

– 6770 zł + 0,25 proc. od nadwyżki powyżej 2 000 000 zł, nie więcej jednak niż 10 000 zł, a w wypadku czynności dokonywanych między osobami zaliczonymi do I grupy podatkowej w rozumieniu przepisów ustawy o podatku od spadków i darowizn nie więcej niż 7500 zł.

 

 

Czytaj też:

 

Zobacz nasz poradnik:

Jak załatwiać sprawy spadkowe

 

Zobacz więcej:

» Prawo dla Ciebie » Spadki i darowizny » Spadki