Uczelnie z państw trzecich korzystają z poluzowania przepisów dotyczących nostryfikacji dyplomów i zapraszają Polaków na studia medyczne.

– To groźne dla bezpieczeństwa polskich pacjentów i poziomu leczenia – mówi dr Piotr Watoła, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL).

Czytaj też: Lekarze już przyjeżdżają ze Wschodu

Kusi niższe czesne

„Studiuj na Ukrainie! Medycyna, stomatologia, farmacja, weterynaria" – zachęca strona medycyna–ukraina.pl, oferując pomoc w rekrutacji. „Polski system edukacji nie daje młodym osobom wystarczającej szansy na zostanie lekarzem, progi przyjęć są wysokie, nie każdego stać na płatne studia w Polsce. Studia medyczne na Ukrainie to dobra alternatywa" – czytamy.

To jedna z wielu takich inicjatyw. Do studiów medycznych na Ukrainie zachęcają też inne serwisy, np. medycynanaukrainie.pl. Wszystkie przekonują dużo niższym czesnym – na Ukrainie rok studiów medycznych po angielsku kosztuje połowę tego co w Polsce (ok. 3 tys. dol.).

– To efekt zeszłorocznych zmian w ustawach o izbach lekarskich i niektórych innych ustawach mających zapewnić pomoc medyczną w okresie stanu zagrożenia epidemicznego – tłumaczy Kajetan Komar-Komarowski, radca prawny, prawnik przy Zespole Kryzysowym OZZL. Zgodnie z nowymi przepisami medycy, którzy ukończyli studia poza UE, nie tylko nie będą musieli nostryfikować dyplomu, ale też zdawać egzaminu z języka polskiego. Wystarczy weryfikacja wykształcenia na poziomie samorządów zawodowych i oświadczenie, że ich poziom znajomości języka jest wystarczający, by móc wykonywać obowiązki zawodowe.

– Zmiany przepisów zmniejszają rygory nostryfikacji uprawnień lekarzy z państw trzecich, co powoduje, że rozpoczęcie studiów medycznych na Ukrainie może być dla niektórych łatwiejszą drogą do uzyskania prawa wykonywania zawodu w Polsce. To godzi bezpośrednio w uprawnienia samorządu lekarskiego i może doprowadzić do wprowadzania na rynek polski osób nieposiadających należytych kompetencji, a także podważać zaufanie do zawodu lekarza – ocenia.

A prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie Łukasz Jankowski dodaje:

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

– Jednym z haseł protestu Porozumienia Rezydentów było „Stawiamy na jakość". Czy wyobrażamy sobie likwidację progów punktowych w Polsce i przyjmowanie na medycynę każdego chętnego? Czy chcemy, by opiekował się nami lekarz, który nie sprostał wstępnej weryfikacji, a poziom jego edukacji nie jest odpowiednikiem edukacji w Polsce?

Zwiększą nabór

Część ekspertów jest zdania, że bez medyków ze Wschodu polski system ochrony zdrowia się zawali. Z naszych informacji wynika, że resort zdrowia planuje znacznie większy nabór na studia medyczne w najbliższym roku akademickim, zarówno dzienne, jak i wieczorowe.

prof. Marcin Gruchała, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, szef Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM)

Lepiej, gdyby przyszli medycy chcący pracować w Polsce kształcili się w naszym kraju lub innych krajach UE, w których program kształcenia odpowiada standardowi opisanemu w dyrektywie unijnej. Pacjentowi gwarantuje to bezpieczeństwo, a lekarzowi pozwala na natychmiastowe podjęcie pracy bez uzupełnienia kształcenia, a następnie nostryfikacji. Wiem, że planowane są działania służące zwiększeniu liczby miejsc na polskich uczelniach medycznych dla studentów polskojęzycznych. KRAUM jest w dialogu z Ministerstwem Zdrowia, jak zorganizować nauczanie, by już w najbliższym naborze móc przyjąć zwiększoną liczbę polskich studentów. Oczywiście zasilą oni system ochrony zdrowia dopiero za sześć lat, dlatego dziś musimy się posiłkować kadrami z innych państw, również z dyplomami spoza UE.