Odpadł już z rywalizacji mistrz Brazylii i Ameryki Południowej Cimed Florianopolis wyeliminowany przez Skrę Bełchatów, ale zostali jeszcze Rosjanie, Włosi oraz Irańczycy. W drugim półfinale zagrają BetClic Trentino z irańskim Paykanem.

Jak widać klasowym drużynom (Skra, Trentino, Kazań) nie przeszkadza „złota formuła“, która zdaniem zawodników i trenerów jest nieporozumieniem.

Zgodnie z zasadami, które tu obowiązują, po przyjęciu zagrywki można atakować tylko z drugiej linii. Początkowo wyglądało to nieporadnie, ale teraz siatkarze radzą sobie coraz lepiej, więc finałowa faza turnieju zapowiada się ciekawie.

Skra nie przegrała jeszcze meczu i zajęła w swojej grupie pierwsze miejsce, wyprzedzając Paykan. W drugiej grupie pierwszy był BetClic Trentino przed Zenitem Kazań. Zespół z Trentino wygrał Ligę Mistrzów w tym roku (jeszcze z Michałem Winiarskim), a Zenit w ubiegłym.

W obu drużynach aż się roi się od sław. W Trentino grają m.in. Bułgar Matej Kazijski i Kubańczyk Osmany Juantorena, a w Kazaniu dwaj najsłynniejsi Amerykanie Lloyd Ball i Clayton Stanley, mistrzowie olimpijscy z Pekinu.

I właśnie z Zenitem Kazań mistrzowie Polski zmierzą się w sobotni wieczór w Dausze. Stawką będzie prawo gry w finale. Zenit to nie tylko Amerykanie i świetny trener Władymir Alekno, były selekcjoner reprezentacji Rosji, ale też kilku reprezentantów tego kraju. Skra ma najskuteczniejszą strzelbę tego turnieju, 21-letniego Bartosza Kurka, który prowadzi w klasyfikacji na najlepiej punktujących i atakujących imprezy. W tej drugiej Kurek wyprzedza takie gwiazdy, jak Kazijski i Stanley.