Reklama

Rada Dialogu Społecznego - nie wszyscy dostaną podwyżki z przyszłorocznego budżetu

Rząd oddaje decyzje o zwiększaniu pensji w urzędach ich dyrektorom generalnym. W budżecie na 2022 r. nie planuje bowiem waloryzacji dla wszystkich.
Piotr Patkowski

Piotr Patkowski

Foto: PAP/Piotr Supernak

W czasie czwartkowego posiedzenia zespołu budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych Rady Dialogu Społecznego przedstawiciele największych central związkowych dopytywali Piotra Patkowskiego, wiceministra finansów, o założenia przyszłorocznego budżetu i brak w tych planach podwyżek dla budżetówki.

– Jestem przeciwny waloryzacji kwoty bazowej – odpowiedział wiceminister.

Jego zdaniem podnoszenie wynagrodzeń urzędników o określony procent powoduje, że ci, którzy otrzymują wysokie pensje, zyskują więcej niż pracownicy z niskimi zarobkami. Z wyliczeń wiceministra wynika, że proponowana przez Konfederację Lewiatan podwyżka w budżetówce o 2,8 proc. kosztowałaby 3,3 mld zł. Proponowana przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców podwyżka o 6,4 proc. oznaczałaby dodatkowe wydatki rzędu 7,5 mld zł. Najwyższy, bo aż 12-proc. wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej proponowany przez związkowców kosztowałby zaś 14 mld zł.

Na koniec wiceminister Patkowski stwierdził, że zamrożenie wynagrodzeń w budżetówce nie oznacza braku możliwości podwyżek. Taka decyzja jest bowiem w rękach dyrektora generalnego urzędu, który może przeznaczyć oszczędności w funduszu płac na podwyższenie wynagrodzeń poszczególnych osób.

– Dyrektorzy generalni urzędów najlepiej wiedzą, komu takie podwyżki się należą – dodał wiceminister.

Reklama
Reklama

– Bardzo dobrze wiemy, że budżet nie jest z gumy, ale proszę spojrzeć na to z drugiej strony – ripostował Norbert Kusiak z OPZZ. – Pracownicy budżetówki widzą zakres pomocy, jaka w ostatnim czasie została skierowana do przedsiębiorców. Tymczasem inflacja powoduje, że w portfelach sfery budżetowej jest coraz mniej pieniędzy.

Ze stanowiska Prezydium NSZZ Solidarność przesłanego do Ministerstwa Finansów wynika, że taka polityka rządu w 2021 r., przy braku tworzenia funduszu nagród oraz zapowiedź jej kontynuacji w 2022 r., spowoduje, że przy niedoszacowaniu inflacji wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej będą coraz mniej konkurencyjne. Efektem będzie brak zainteresowania pracą w sektorze publicznym, co jest poważnym zagrodzeniem dla jakości usług świadczonych przez instytucje publiczne.

Obecna na posiedzeniu zespołu Katarzyna Zimmer-Drabczyk, kierownik biura eksperckiego, dialogu i polityki społecznej NSZZ Solidarność, powołała się na przykład oddziału GUS w Gdańsku, w którym przeciętne wynagrodzenie (liczone z dodatkiem stażowym, dodatkiem dla służby cywilnej, premią regulaminową) wyniosło na początku tego roku 3764,25 zł, a więc o blisko 2 tysiące zł mniej niż przeciętne wynagrodzenie według statystyk przedstawianych przez szefa służby cywilnej. – Nasz postulat wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej na 2022 r. na poziomie nie mniejszym niż 112 proc. jest aktualny. Taki wzrost rekompensuje jedynie koszty utrzymania spowodowane inflacją – stwierdziła w rozmowie z „Rz" Zimmer-Drabczyk.

Partnerzy społeczni umówili się na powołanie grupy negocjacyjnej do zmiany obecnego systemu wynagradzania ponad pół miliona pracowników i urzędników sfery budżetowej, który jest obecnie regulowany przez około 200 aktów prawnych.

Prawo karne
Fotoradary. Właściciel auta nie musi donosić na samego siebie
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Praca, Emerytury i renty
Sądy będą mogły więcej w sprawach ZUS? Rząd szykuje zmiany
Praca, Emerytury i renty
Przez wojnę nie możesz wrócić z urlopu? Co na to prawo pracy
Ubezpieczenia i odszkodowania
Odwołane loty w obliczu wojny z Iranem. Kto ma szansę odzyskać pieniądze?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama