Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa chce wreszcie zlikwidować warunki zabudowy. – Pracujemy nad projektem nowej ustawy regulującej cały proces inwestycyjny – mówi Tomasz Żuchowski, wiceminister. Dodaje, że znajdzie się tam propozycja stopniowego wygaszania decyzji o warunkach zabudowy.
Plany kontra warunki
Propozycje są na wstępnym etapie. – Chcemy, by w przyszłości inwestycje były realizowane co do zasady na podstawie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego – tłumaczy wiceminister Żuchowski. Warunki zabudowy mają zastąpić przepisy urbanistyczne, które będą uchwalać rady gmin.
Nie od razu jednak resort zamierza zrezygnować z warunków (choć te krytykowane są od dawna). Mają być wygaszane stopniowo. Oznacza to, że tam, gdzie planów jeszcze przez kilka lat od wejścia w życie nowych przepisów nie będzie, będą wydawane warunki zabudowy. Mają jednak mieć określony termin ważności. Muszą być też zgodne ze studium.
Wiceminister Żuchowski uważa, że dzięki proponowanym rozwiązaniom gminy będą miały gwarancję, że na danym terenie będą realizowane takie inwestycje, na jakich im zależy.
Plusy i minusy
– Warunki wydaje się teraz bezterminowo. Efekt jest taki, że na podstawie warunków wydanych dziesięć lat temu inwestor może obecnie realizować swoje przedsięwzięcie. Tymczasem przez te dziesięć lat wiele się zmieniło. Powstała nowa zabudowa, drogi itp. – podkreśla wiceminister. I dodaje, że tak nie powinno być.
Propozycja ministerstwa podoba się Łukaszowi Bernatowiczowi, radcy prawnemu i ekspertowi BCC. – To dobry kierunek zmian – uważa. Ma jednak zastrzeżenia. – Jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Jakość studiów niektórych gmin pozostawia wiele do życzenia. Gdyby warunki miały być zgodne ze studium, z którego praktycznie nic nie wynika, to na długie lata będzie paraliż inwestycyjny – wyjaśnia mec. Bernatowicz.
To już było
Propozycje ministerstwa to nic nowego. Podobne zostały wypracowane przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Budowlanego, którą w styczniu rozwiązał minister budownictwa.
– Do prac nad projektem wykorzystujemy urobek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Budowlanego, która opracowała projekty dwóch części kodeksu budowlanego, tj. budowlaną i urbanistyczną, a także nadesłane przez starostwa na naszą prośbę uwagi do procesu inwestycyjno-budowlanego – przyznaje Żuchowski.
O likwidacji warunków zabudowy myśleli poprzedni ministrowie. Żaden projekt nie został jednak uchwalony. Były także propozycje zreformowania zasad wydawania warunków zabudowy, m.in. poprzez określenie terminu ich ważności. Tych pomysłów również nie udało się przeforsować.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, r.krupa@rp.pl
Opinia
Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu
Każde rozwiązanie ma wady i zalety. Tak jest też w przypadku warunków zabudowy. Z jednej strony dla władz lokalnych, które chcą przyciągnąć inwestora, to dużo lepsze rozwiązane od miejscowego planu. Mogą wydać je szybko, a w razie potrzeby szybko zmodyfikować. Z drugiej jednak strony warunki zabudowy sprzyjają rozlewaniu się zabudowy i bałaganowi przestrzennemu. Dlatego jeśli mają być w końcu zlikwidowane, trzeba się zastanowić, co w zamian. Nie można bowiem pozostawić niezmienionych procedur uchwalania planów. Są one zbyt kosztowne i czasochłonne. Pozostaje też problem starych warunków zabudowy. Wydano je przecież bezterminowo, trzeba będzie je więc wygasić. Wtedy jednak inwestorzy mogą zacząć występować z roszczeniami wobec gmin, jeżeli ich działka straci na wartości.