Ten rok może być rekordowy pod względem liczby szkół wytypowanych przez samorządy do likwidacji, przekształcenia bądź oddania ich do prowadzenia przez lokalne stowarzyszenia. Zmienione przepisy dają samorządom pełną swobodę.
– Nowelizacja ustawy o systemie oświaty z kwietnia 2009 r. zniosła wymóg uzyskania pozytywnej opinii kuratora oświaty – tłumaczy Marek Kondziołka z kuratorium w Rzeszowie. Do końca lutego gminy mają tylko poinformować kuratorium o takim zamiarze, ale opinia kuratora nie jest już dla nich wiążąca. W poprzednim roku rzadko korzystały z tej możliwości, bo były wybory samorządowe.
– Samorządowcy nie podejmowali tak niepopularnych decyzji – mówią w opolskim kuratorium. Teraz odrabiają zaległości.
[srodtytul]Budżet nie udźwignie[/srodtytul]
W Opolskiem nawet kilkanaście szkół może w tym roku zostać zamkniętych. Władze gminy Głubczyce zamierzają zlikwidować trzy podstawówki – w Grobnikach, Klisinie i Zopowych – oraz Gimnazjum nr 2 w Głubczycach. Podobne plany mają gminy Biała, Pruszków i Reńska Wieś.
– Powody są dwa: demografia i finanse – mówi burmistrz Głubczyc Jan Krówka. To największa gmina w Opolskiem i od dziesięciu lat nie było tam reformy sieci szkół.
– Budżet gminy nie jest już w stanie tego dalej udźwignąć – tłumaczy. Rocznie utrzymanie szkół w gminie kosztuje blisko 25 mln zł, a subwencja z ministerstwa pokrywa połowę kosztów.
– Szkoły muszą pozostać – protestują rodzice. Zapowiadają, że jeśli radni i burmistrz nie ustąpią, jesienią doprowadzą do referendum, by ich odwołać.
Przed podobnym problemem stają włodarze wielu gmin. W podkarpackiej gminie Tarnowiec ma zostać zlikwidowanych aż sześć podstawówek: w Brzezówce, Łubienku, Nowym Gliniku, Gliniku Polskim, Roztokach i Wrocance.
[srodtytul]Młodzi będą uciekać[/srodtytul]
W podolkuskiej gminie Trzyciąż zniknąć mają trzy szkoły: w Imbramowicach, Tarnawie i Michałówce. Wioletta Dzióbek, dyrektor podstawówki w Michałówce, mówi, że los placówki jest przesądzony, bo uczy się w niej, łącznie z punktem przedszkolnym, tylko 41 dzieci. – Koszt to ok. 15 tys. zł na ucznia rocznie, a tylko połowę pokrywa subwencja z resortu oświaty – zaznacza.
Małopolski kurator Aleksander Palczewski uważa, że uczniowie ze szkoły w Michałówce mogą uczęszczać do zespołu w Jangrocie. – To szkoła dobrze zorganizowana, dzieci uczą się na jedną zmianę, dysponuje świetlicą i salą gimnastyczną – ocenia.
Sołtys Michałówki Stanisław Pięta ma jeszcze nadzieję na przekształcenie szkoły w placówkę niepubliczną, ale i ta potrzebowałaby pieniędzy.
Wójt gminy Trzyciąż Roman Żelazny chciałby ocalić małe szkoły: – Zawsze to wszystko inaczej się kręci w miejscowości, która szkołę ma. To pewien ośrodek życia kulturalnego.
Józef Żydownik, wójt podkarpackiej gminy Bircza, wysłał do kuratorium pismo informujące o zamiarze likwidacji czterech szkół podstawowych: w Hucie Brzuskiej, Korzeńcu, Kuźminie i Zohatyniu. – Klasa powinna liczyć 24 uczniów, a u nas szkoły mają mniej – tłumaczy. Gmina do ich utrzymania dopłaca rocznie ponad 3 mln zł. Wójt zaznacza, że od stycznia obowiązuje nowa ustawa o finansach publicznych. Dochody gminy muszą równoważyć wydatki bieżące. – Już nie da się zaciągać kredytów na ich utrzymanie, a z pustego to i Salomon nie naleje – mówi.
„Zamykanie wiejskich szkół powoduje utratę lokalnych więzi społecznych, w przyszłości ucieczki młodzieży do dużych miast i drenaż regionu z ludzi wykształconych” – napisali mieszkańcy Łodyni, Dzwiniacza Dolnego i Hoszowa w Bieszczadach. Pisma wysłali do radnych, rzecznika praw dziecka, Kancelarii Prezydenta RP, MEN, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Władze Ustrzyk Dolnych postanowiły, że w tych wsiach będą tylko klasy I – III. Rodzice obawiają się, że placówki zostaną całkowicie zamknięte.
„Region to nie tylko ośrodki miejskie, to także bieszczadzkie wsie z bogatym folklorem i kapitałem ludzkim zbyt długo zaniedbywanym i zapomnianym przez władze samorządowe gminy i powiatu” – twierdzą.
Nie zgadza się z tym Józef Żydownik. – Rodzice nie mają co wylewać łez, bo szkoły likwiduje się dla dobra dzieci, by mogły się uczyć w placówkach dobrze wyposażonych, a nie w trzech łączonych klasach – tłumaczy. Zaznacza, że budynki szkolne mogą służyć mieszkańcom np. na działalność kulturalną.
– Ustawa o finansach publicznych zagraża wiejskim szkołom, bo gminy nie dostały wystarczającego wsparcia na ich utrzymanie – uważa Alina Kozińska-Bałdyga, prezes Federacji Inicjatyw Oświatowych. – Związana z likwidacją szkół zapaść wsi nie może postępować – podkreśla. Dlatego kierowana przez nią organizacja zamierza przygotować wytyczne, które mają posłużyć do pilnej zmiany przepisów. – Ogłosimy je w ciągu kilku miesięcy. Mamy nadzieję, że zainteresują się nimi zwłaszcza prezydent i parlamentarzyści – dodaje Kozińska-Bałdyga.