Wrocław jako wzór miasta tolerancyjnego i otwartego, które szczyci się swoją niemiecką przeszłością, Kraków – miasto funeralne, którego mieszkańcy czują się przytłoczeni jego wielką tradycją, i Szczecin, który wciąż nie zdołał stworzyć własnej tożsamości. To tylko niektóre wnioski raportu "Nowi mieszczanie w nowej Polsce" przygotowanego przez Instytut Obywatelski, think-tank Platformy. Dziś raport trafi do rąk posłów PO, zostanie też opublikowany na stronie internetowej Instytutu. – To próba zdiagnozowania i przyjrzenia się polskim miastom, ich rozwojowi, kształtowaniu się ich tożsamości. To przecież miasta odgrywają kluczową rolę w procesie modernizacyjnym naszego kraju – podkreśla Jarosław Makowski, szef Instytutu Obywatelskiego.

Raport powstał w oparciu o rozmowy, jakie socjologowie: Paweł Kubicki (autor raportu) i Marcin Galent, przeprowadzili w latach 2008 – 2010 z liderami opinii, wśród których znaleźli się urzędnicy, aktywiści miejscy, animatorzy i twórcy kultury, dziennikarze i blogerzy.

Stolica Rzeszy

Raport chwali nową tożsamość Wrocławia, a jako jedną z głównych jego zalet pokazuje odwoływanie się do niemieckiej przeszłości. Tego – zdaniem autora – brakuje z kolei Szczecinowi, który niedostatecznie skupia się na "odkrywaniu wspaniałych wielkomiejskich tradycji Stettin". M. in. dlatego to Wrocław jest przykładem miasta nowoczesnego, które "tak samo jak Warszawa mogło się kreować na miasto męczenników, cierpienia i roszczeń", ale wybrało wizerunek "bardziej twórczy, aktywny, obywatelski".

– To ciekawe, jak mieszkańcy Wrocławia, rekonstruując swoją tożsamość, czerpią i z historii Breslau, i Lwowa, i jak mocno identyfikują się z tamtymi miastami– podkreśla Kubicki.

Badani opowiadają, że nie słuchają Radia Maryja, są tolerancyjni, a "antyniemieckie hasła Kaczyńskich tu raczej nie znajdują odzewu". Bardziej niż Polakami i Niemcami czują się wrocławianami. "Wrocław jest mieszczański, przecież raptem 70 lat temu BYLIŚMY jedną ze stolic Rzeszy" – tak raport cytuje jednego z badanych.

Zdaniem Kubickiego zbiorowym mitem początku Wrocławia jako nowego miasta w sensie społeczno-kulturowym stała się trauma powodzi z 1997 r. Takiego mitu nie ma Szczecin, którego mieszkańcy, jak czytamy w raporcie, "nie zdołali stworzyć nowej tożsamości miasta".

Innym przypadkiem jest Kraków, który "od zawsze stanowił centrum dyskursu narodowego, a jego symbolika miała charakter raczej funeralny".

Katolickie wartości, zacofanie i bieda

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

W opisie tych miast autor z satysfakcją zauważa dużą otwartość na Europę, tolerancję i niechęć do ksenofobii. Łączy to z wejściem Polski do UE i młodymi mieszkańcami, którzy nie mają kompleksów, podróżują i czerpią z zachodnich wzorców.

Przykłady zerwania z zaściankiem i zwrotu ku nowoczesności można według raportu znaleźć także na Podkarpaciu, o którym czytamy, że "uchodzi za ostoję konserwatywno-katolickich wartości, region zacofania i biedy". Jako pozytywne wyjątki wymienia się Rzeszów i Stalową Wolę, których prezydenci "wyłamują się z katolicko-konserwatywnych stereotypów". W jaki sposób? Wchodząc w konflikty z Kościołem, co ma być jedną z przyczyn ich sukcesu, bo rządzą już trzecią kadencję – dowiadujemy się z dokumentu. A np. w Łodzi i Częstochowie prezydenci, którzy – zdaniem autora – sprzyjali Kościołowi, zostali odwołani w referendach.

– Niektóre sprawy poruszone w raporcie są ciekawe, np. zwrócenie uwagi na kształtowanie się nowej tożsamości miejskiej czy fakt, że to właśnie miasta są głównym czynnikiem modernizacji Polski – mówi "Rz" prof. Andrzej Szpociński, socjolog z Collegium Civitas. – Niestety, w wielu miejscach autorzy wychodzą z roli bezstronnego badacza i starają się udowodnić tezy, które im odpowiadają.

Prof. Szpociński krytykuje też wykorzystanie jedynie metody jakościowej. – Na podstawie rozmów z jakimiś osobami można postawić ciekawe hipotezy, ale nie można formułować tak daleko idących wniosków. Do tego niezbędne jest badanie ilościowe na reprezentatywnej grupie mieszkańców – mówi.

Kubicki przyznaje, że raport analizuje tylko wycinek rzeczywistości, ale jego celem było pokazanie mechanizmu rozwoju niektórych miast, a nie ich opis, co wymaga złożonej analizy.

Sceptycznie do raportu odnosi się Czesław Bielecki, architekt zaangażowany w promowanie polityki miejskiej. – To jest bardziej naukowe wypracowanie niż próba znalezienia odpowiedzi na realne problemy, z którymi zmagają się dziś polskie miasta. Konkretów tu nie znajdziemy – zaznacza. I pyta, dlaczego w opracowaniu nie znalazło się żadne miasto rządzone przez polityka PO, np. Warszawa?

Kubicki odpowiada, że Kraków i Wrocław to miasta niezwykle podobne pod względem potencjału, jednak bardzo różne pod względem historii społecznej, które w różny sposób odnajdują własną tożsamość, i to zadecydowało o wybraniu ich do badania. – Warszawę trudno porównać z jakimkolwiek miastem w Polsce, trudno zatem uchwycić mechanizmy zmian społeczno-kulturowych tego miasta – uważa autor raportu.

Czy PO zgadza się z tezami raportu? – Instytut ma nam zapewniać dostęp do różnych ekspertyz. Naukowcy, którzy je tworzą, nie muszą w 100 proc. zgadzać się z poglądami PO – mówi "Rz" rzecznik Klubu Platformy Krzysztof Tyszkiewicz.

Skomentuj ten artykuł