Rz: Co jest największym problemem bibliotek na wsiach i w małych miasteczkach?
Elżbieta Stefańczyk: Może zacznę od lokali i budynków bibliotecznych, które często są w bardzo złym stanie. To efekt zbyt małych środków przeznaczanych na modernizację placówek. Dziś musimy postrzegać biblioteki jako sieć dostępu do kultury, informacji i edukacji, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Właśnie tam pełnić one mogą główną rolę w budowaniu i tworzeniu kapitału społecznego. Przekształcanie bibliotek w liderów życia społecznego, integrowania społeczności lokalnej wymaga też modernizacji ich infrastruktury i wyposażenia w nowe kompetencje.
Samorządy, które mają zadanie finansować biblioteki, nie dają pieniędzy?
Oczywiście samorządy jako organizatorzy bibliotek finansują bieżącą ich działalność, ale już nie zawsze myślą o ich rozwoju. Czasami brakuje świadomości, że to jedyne placówki, które oferują bezpłatny dostęp do unikatowych usług, i że trzeba w nie inwestować.
Ale coś się jednak zmienia, wiele bibliotek w naszym rankingu ma odnowione lokale, pozyskuje dotacje, chwali współpracę z gminą itp.
Rzeczywiście dwa – trzy lata temu zaczęło się dziać coś pozytywnego. Pomagają w tym programy wspierające rozwój bibliotek prowadzone i na szczeblu ministerialnym, i przez różnego rodzaju instytucje.
Jak istotną barierą rozwoju bibliotek jest spadek czytelnictwa?
To poważny problem społeczny, któremu trzeba przeciwdziałać. Poziom sieci bibliotek, w tym ich wygląd, odgrywa bardzo ważną rolę. Nowoczesna biblioteka może przyciągnąć ludzi do siebie. W naszej świadomości jest wciąż miejscem, w którym po rodzinie i szkole otrzymamy pierwszy kontakt z książką i informacją, szeroką wiedzą, kulturą. To wielki potencjał, który trzeba wykorzystać.