W środę Sejm w ekspresowym tempie zatwierdził projekt tzw. naprawczej ustawy o Sądzie Najwyższym.
Przypomnijmy, że 19 października Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazał Polsce zawieszenie przepisów o wysyłaniu sędziów Sądu Najwyższego na wcześniejsze emerytury, przywrócenie sędziów do pracy w SN na poprzednich warunkach oraz o powstrzymanie działań mających na celu nominacje nowych sędziów na miejsce tych, którzy przeszli na przymusowe emerytury. Trybunał nakazał również niewyznaczenie nowego I prezesa Sądu Najwyższego lub pełniącego jego obowiązki.
Czytaj także: Nowa ustawa PiS: wielki powrót sędziów do Sądu Najwyższego
Nowelizacja przywraca zatem do pełnienia funkcji pierwszą Prezes SN Małgorzatę Gersdorf, Prezesa Izby Cywilnej SN - Dariusza Zawistowskiego oraz Prezesa Izby Karnej SN - Stanisława Zabłockiego. Jednocześnie przepisy stanowią, że stanowiska sędziów nigdy nie zostały przerwane.
- Nie będzie więc żadnej nowej procedury nominacyjnej biegnącej przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta. A toczące się postępowania w sprawach stanowisk w SN zostają jednocześnie umorzone - komentuje Tomasz Pietryga.
Czytaj także: PiS chce trwale zakończyć spór z Brukselą o SN
- Nowelizacja ta przywraca do urzędowania wszystkich 22 sędziów SN, w tym troje prezesów usuniętych na wcześniejszą emeryturę. Ma ona, w zamierzeniu PiS, wygasić spory wynikłe ze zmian na szczytach Temidy i przed Trybunałem w Luksemburgu - pisze arek Domagalski.
Czytaj także: Nowe przepisy nie wygaszą wszystkich spraw
- Rewolucja pożera swoje dzieci. Myślę, że rozumieją, że nie dadzą rady 10 tys. sędziom dziennie - powiedział były prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński.
Czytaj także: Rzepliński o ustawie o SN: PiS się zestrachał
Teraz czekamy na podpis prezydenta.