fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Ustawa o SN: PiS chce trwale zakończyć spór z Brukselą - komentarz Tomasza Pietrygi

Małgorzata Gersdorf
Fotorzepa, Robert Gardziński
PiS, przywracając sędziów przymusowo odesłanych w stan spoczynku, zmierza do błyskawicznego wygaszenia sporu z Komisją Europejską o sędziowski wiek emerytalny. W efekcie znikną też podstawy do dalszego zajmowania się tą sprawą w Trybunale Sprawiedliwości UE. Poselski projekt zmian w ustawie o SN, upubliczniony w środę, trafił natychmiast pod obrady Sejmu, i został błyskawicznie uchwalony. Wiele wskazuje, że już w czwartek nowelę podpisze prezydent i wejdzie w życie.

PiS takim ruchem  ucieka do przodu. Spór z instytucjami unijnymi zaczął  mu ciążyć w polityce wewnętrznej. Zarzut polexitu działa bowiem niezwykle mobilizująco  na elektorat opozycji.

Nowe przepisy nie tylko wypełnią żądania Luksemburga wynikające z wprowadzonych środków zabezpieczających. Idą  znacznie dalej, przywracając stary stan prawny. Nowela uznaje mianowicie, że kadencje sędziów SN, w tym pierwszej prezes SN, nigdy nie zostały przerwane. Nie będzie więc żadnej nowej procedury nominacyjnej przed Krajową Radą Sądownictwa i prezydentem.  Wiekiem  przechodzenia w stan spoczynku będzie więc - tak jak wcześniej -  70 lat, zarówno dla sędziów SN,  jak i NSA, dla wszystkich sędziów, którzy objęli swoje stanowiska przed dniem wejścia w życie projektowanej nowelizacji.

Do tego rodzaju zagrywek w sporze z Brukselą PiS zdążyło już  wszystkich przyzwyczaić. Pytanie, czy ta zmiana zamknie cały spór  czy tylko jeden z jego rozdziałów. Nowela niewątpliwe pozbawia argumentów komisarza Fransa Timmermansa. Warto jednak pamiętać, że lista zarzutów Holendra wobec  Polski  była długa (m.in. KRS, wymiana prezesów sądów, TK). Prawo i Sprawiedliwość odsunęło od siebie widmo  nieuchronnej porażki przed TSUE w atmosferze polexitowych oskarżeń. Pokazało z drugiej strony, że jest gotowe na dalekie ustępstwa, które jeszcze kilka tygodni temu były nie do pomyślenia.

 

Czytaj też: PiS składa nowy projekt ustawy o Sądzie Najwyższym

Jeżeli Timmermans zechce kontynuować spór, ma wszelkie narzędzia.  Kolejne  żądania  postawiłyby jednak PiS pod ścianą.  Przywrócenie kilkunastu sędziów SN  mających bardzo wycinkowy wpływ na rzeczywistość prawną w Polsce  to  mimo wszystko dla PiS  niewygórowana cena  za wyciszenie konfliktu z Brukselą przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Ale już odwrócenie reformy KRS, czego może się wkrótce domagać Holender, jest już nie do przyjęcia. Wywołałoby to reakcję łańcuchową, a w efekcie wszystkie zmiany w sądach, które od dwóch lat forsuje PiS, rozsypałyby się jak domek z kart. Pytanie jednak, ile  swobody w  kwestii dalszych żądań ma Timmermans.  Bo z jednej strony  grillowanie PiS może być na rękę urzędującym w Brukseli liberałom, gdyż w ten  sposób konserwują antysceptyczny wizerunek  prawicy, bardzo niekorzystny przez wyborami do PE. Z drugiej strony stawianie żądań, których PiS nie będzie  mógł spełnić bez poważnych strat politycznych na krajowym podwórku, rzeczywiście mogłoby wyprowadzić nasz kraj na drogę  do niechcianego polexitu. Nie wiadomo tylko, czy zachodnioeuropejskie elity chcą  na pewno testować taki wariant.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA