KRS apeluje do mediów by pomagały relacjonować procesy dotyczące protestów wyborczych, które są jawne, uzasadnienia są dostępne dla opinii publicznej, a orzeczenia podlegają kontroli przez sądy wyższej instancji. Transparentność tego procesu jest oczywista dla każdego rozsądnego człowieka - pisze reprezentacja sędziów.

To chyba pierwszy taki jawny apel przedstawicielstwa trzeciej władzy do mediów. Nie trzeba do tego przewrotności, by ten czy ów pomyślał, że coś może być jednak na rzeczy z tą niezależnością sądów, jeżeli KRS sięga po taką - prewencyjną - formę jej obrony.

Nie bardzo sobie wyobrażam by np. środowisko dziennikarskie apelowało do sędziów czy prokuratorów jak mają pracować, orzekać.

Media owszem zabierają głos na temat pracy tych profesji, ale wtedy, kiedy ujawniają ich potknięcia, przypadki naruszenia prawa.

Jest oczywiste, że pełniejsza informacja, w tym wypadku o procesach wyborczych, ogranicza pole do podejrzeń, ale czy redakcje, dziennikarze o tym nie wiedzą?

Media to nie przedszkolak nie wymagają pouczeń, przeciwnie, odpowiedzialność dziennikarzy idzie dalej niż w innych zawodach. Inaczej niż sędziowie, dziennikarze nie mają immunitetu, nie ma też chyba drugiej profesji, której praca tak szybko podlega krytyce jak w mediach - nieraz w minutę po opublikowaniu tekstu, której członkowie tak często jak dziennikarze ciągani są po sądach.

Pouczanie prasy przez KRS, i to na zapas, wydaje mi się nie na miejscu. Krajowa Rada Sądownictwa, owszem stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, gdzie jednak była gdy wysocy przedstawcie władzy wykonawczej i sądowniczej mówili publicznie, że o powtórzeniu wyborów nie może być mowy. Sprawy wyborcze z natury budzić mogą emocje, ale kto jak to ale sędziowie powinni zachować zimną krew.