Wyłączenie sędziego z mocy prawa jest rozwiązaniem wyjątkowym. Stanowi odstępstwo od reguły, że każdy sędzia jest władny do orzekania w sprawie należącej do właściwości sądu, w którym orzeka – stwierdził w czwartek Trybunał Konstytucyjny.
Trybunał badał zgodność z konstytucją jednego z przepisów kodeksu postępowania karnego. Ten stanowi, że sędzia z mocy prawa jest wyłączony od udziału w sprawie, jeżeli uczestniczył w wydaniu orzeczenia, które zostało uchylone. W praktyce przepis ten umożliwia nawet kilkakrotne orzekanie przez tego samego sędziego w danej sprawie w drugiej instancji.
Skargę do TK złożył żołnierz, który w pierwszym procesie został uniewinniony, ale po apelacji prokuratury i zwrocie sprawy do ponownego rozpatrzenia został przez sąd uznany za winnego popełnienia przestępstwa. W kolejnej apelacji, tym razem złożonej przez oskarżonego, wyrok sądu pierwszej instancji został podtrzymany. W składzie Izby Wojskowej SN (trójce), która w tej sprawie działała jako sąd II instancji, znalazło się dwóch sędziów, którzy rozpatrywali pierwszą apelację. Zdaniem skarżącego jest to złamanie prawa do bezstronnego sądu, bo sędziowie mieli wyrobiony pogląd na sprawę.
Trybunał uznał, że zaskarżony przepis jest zgodny z konstytucją. Fakt, że nie przewiduje automatycznego wyłączenia sędziego, jeżeli brał on udział w wydaniu orzeczenia uchylającego wyrok pierwszej instancji i przekazującego sprawę do ponownego rozpoznania, nie narusza konstytucji. Zdaniem TK mieści się w gwarantowanym konstytucyjnie standardzie prawa do bezstronnego sądu.
Trybunał stwierdził też, że sędzia, uczestnicząc w pierwszym postępowaniu apelacyjnym, które kończy się uchyleniem wyroku sądu pierwszej instancji i przekazaniem sprawy do ponownego rozpoznania, co do zasady nie wyrabia sobie jednoznacznego poglądu na sprawstwo i winę oskarżonego.