Jest Pan jednym z 32 tzw. starych sędziów Sądu Najwyższego, którzy oświadczyli, że do czasu przywrócenia ładu konstytucyjnego w tym sądzie nie będą uczestniczyć w zwoływanych zgromadzeniach ogólnych sędziów. Zgromadzenie takie odbyło się w czwartek, ale Wasza nieobecność zablokowała obrady. Skąd ten bunt?
To nie jest jakiś nagły bunt. Przecież my od lat protestujemy przeciwko nowej rzeczywistości w SN, przeciwko manipulacjom i niezgodnym z prawem zmianom. Nagle po czterech latach pani prezes Małgorzata Manowska zwołuje zgromadzenie ogólne, podczas którego chce m.in. zatwierdzenia sprawozdania nieistniejącej Izby Dyscyplinarnej. Świadczy to tym, że stopień nieładu konstytucyjnego jest w SN bardzo duży. Protestujemy przeciwko temu i chcemy zwrócić uwagę opinii publicznej na to, że problem SN wymaga pilnego rozwiązania.