Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało we wtorek, że Adam Bodnar wysłał pismo do Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu Najwyższego Andrzej Tomczyka z prośbą o ocenę czy działanie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w sprawie Mariusza Kamińskiego nie jest deliktem dyscyplinarnym.
Jak czytamy w komunikacie MS, zdaniem ministra Bodnara należy ustalić czy nie doszło do oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa bądź działania lub zaniechania, mogącego uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie organu wymiaru sprawiedliwości.
W przekonaniu szefa resortu sprawiedliwości sąd powinien wydawać rozstrzygnięcia, posiłkując się oryginalnymi aktami danej sprawy. Plik skopiowanych dokumentów może być bowiem niekompletny lub niezgodny z oryginałem. Działanie w ten sposób „podważa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, a także naraża strony na ryzyko nadużyć” - podkreślił Minister Bodnar.
W komunikacie wyjaśniono, że w ubiegły piątek 5 stycznia 2024 roku Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych rozpoznała odwołanie Mariusza Kamińskiego od postanowienia Marszałka Sejmu w sprawie wygaśnięcia mandatu posła. Stało się tak, choć oryginały akt — jak wynika m.in. z wypowiedzi Prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN — znajdują się w Izbie pod jego przewodnictwem. Potwierdzono to także w oficjalnym komunikacie na stronie Sądu Najwyższego.
Czytaj więcej
Marszałek Sejmu nie miał innego wyjścia, jak wygasić mandaty Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika - stwierdził Adam Bodnar po rozmowie z Szymonem...
Mariusz Kamiński, ułaskawiony w 2015 roku wraz z Maciejem Wąsikiem po zapadnięciu nieprawomocnego wyroku w sprawie tzw. afery gruntowej, został niedawno prawomocnie skazany na dwa lata więzienia, co poskutkowało wygaszeniu mu, i skazanemu w tym samym procesie Maciejowi Wąsikowi, mandatów poselskich przez marszałka Szymona Hołownię.
Po wygaszeniu ich mandatów do Sądu Najwyższego wpłynęły odwołania od tej decyzji. Obrońcy skazanych złożyli je jednak dwutorowo: do marszałka Sejmu oraz bezpośrednio do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.
Reklama
Z kolei w środę marszałek Hołownia przekazał odwołania byłych ministrów do SN, kierując je bezpośrednio do Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. W ten sposób te same odwołania ws. wygaszenia mandatów Kamińskiego i Wąsika znalazły się równocześnie w dwóch Izbach.
Składy orzekające i termin rozprawy wyznaczyła jedynie Izba Pracy. Miała zająć się tymi odwołaniami 10 stycznia. Jednak w czwartek Romuald Dalewski, jeden z tzw. nowych sędziów, który był składzie wyznaczonym do rozpatrzenia odwołania Wąsika podjął decyzję o przekazaniu pisma do Izby Kontroli Nadzwyczajnej, która w konsekwencji uchyliła postanowienie marszałka Sejmu o wygaszeniu mandatu posła.
Jeszcze w czwartek SN podjął istotną decyzję dotyczącą odwołania Kamińskiego. Prezes Izby Karnej Zbigniew Kapiński, zastępując pod nieobecność I prezes SN postanowił bowiem, że odwołaniem tym zajmie się Izba Kontroli, rozstrzygając tym samym spór między Izbami, o którego rozpatrzenie wniósł obrońca Kamińskiego.
4 i 5 stycznia Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN unieważniła decyzje marszałka w sprawach Wąsika i Kamińskiego.
Czytaj więcej
Droga na skróty z pominięciem biura podawczego SN i "zablokowanie" akt w Izbie Pracy nie zastopowały Izby Kontroli Nadzwyczajnej od wydania korzyst...