Markiewicz nie ma wątpliwości, że Adam Bodnar będzie lepszym ministrem sprawiedliwości niż Zbigniew Ziobro, mimo, że niektórzy politycy i osoby uważające się za sędziów nawołują, by Adam Bodnar podał się do dymisji, bo nie spodobał im się jeden projekt rozporządzenia.
- Adam Bodnar to człowiek, który ma w sercu praworządność. A to daje nadzieję na przemyślane, dobre zmiany. To zupełnie inny poziom, inna liga - stwierdził.
Pracujemy od kilku lat, w szerokim gronie ekspertów wykraczającym poza samo środowisko sędziowskie, nad pakietem zmian. Wierzę, że nasza praca przyda się Adamowi Bodnarowi. Ale też nie obrażę się, jeśli spotka się z nami i powie: "to mi się podoba, ale to już mnie nie przekonuje".
Czytaj więcej
Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar szybko przystąpił do pracy nad powierzonym sobie wymiarem sprawiedliwości - do uzgodnień międzyresortowych tra...
Prawnik zapewnił też, będzie przekonywał nowego ministra,do poparcie projektów ustaw sądowych współtworzonych przez „Iustitię”.
- Pracujemy od kilku lat, w szerokim gronie ekspertów wykraczającym poza samo środowisko sędziowskie, nad pakietem zmian. Wierzę, że nasza praca przyda się Adamowi Bodnarowi. Ale też nie obrażę się, jeśli spotka się z nami i powie: "to mi się podoba, ale to już mnie nie przekonuje" - mówił.
Markiewicz wyjaśnił też, kto zdaniem „Iustitii” nie jest sędzią, wskazując, ze są to ci, którzy przyszli z innych zawodów. - Przykładowo jeśli prokurator, adwokat, radca prawny czy notariusz nagle postanowił zostać sędzią, po czym wygrał konkurs przed KRS, to w świetle naszego projektu nie jest sędzią. Łącznie dotyczyłoby to ok. 15 proc. powołań z ostatnich kilku lat - tłumaczył.
Prezes podkreślił, że w przywracaniu praworządności najważniejsze są potrzeby obywateli. Dlatego żeby uniknąć sytuacji, w której w przypadku wyeliminowania neosędziów w sądach nie miałby kto orzekać, w swoim projekcie „Iustitia” przyjęła założenie, że uchwały KRS były bezskuteczne, ale jednocześnie należy wprowadzić coś na kształt okresu przejściowego. Osoby wadliwie powołane otrzymałyby ustawową delegację na czasowe orzekanie w sądzie, do którego wskutek wadliwej uchwały trafiły.