Sędziowie, którzy dwa lata temu podpisali list do Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) w sprawie wyborów korespondencyjnych Prezydenta RP, mają dziś poważne kłopoty.

Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego zajęła się w środę sprawą sędziego Przemysława M. z Bełchatowa (należał on do grona kilkuset sędziów, którzy dwa lata temu podpisali list w sprawie wyborów korespondencyjnych). Nie tylko zresztą on i jego koledzy. List podpisało 1278 sędziów z całej Polski.

Czytaj więcej

Sędziowie podpisali list do OBWE ws. wyborów prezydenckich - teraz mają problemy dyscyplinarne

W środę 30 listopada chciał, by jego sprawę rozpoznawać z innymi sędziami. Nic z tego jednak nie wyszło. Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN uznała, że sprawy te są na różnym etapie postępowania i trudno byłoby je połączyć. Wniosek więc przepadł.

W liście do OBWE sędziowie domagali się, by organizacja objęła monitoringiem korespondencyjne wybory na prezydenta w maju 2020 r. i wysłała na nie swoich obserwatorów. W liście podkreślali, że z powodu epidemii wielu Polaków nie będzie mogło wziąć udziału w takich wyborach.

List to inicjatywa sędziów ze Szczecina. Podpisała go jednak również grupa 31 sędziów z Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim i podległych mu sądów rejonowych. W efekcie sędziów ściga zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim. Wysyłał on do wybranych sędziów z sądów rejonowych podległych Sądowi Okręgowemu w Piotrkowie wezwania do złożenia wyjaśnień. Informuje w nich, że podjęła wstępne czynności wyjaśniające w celu ustalenia znamion przewinienia dyscyplinarnego. Bo list do OBWE jest niezgodny z Konstytucją. Rzecznik dyscyplinarna założyła, że przewinieniem dyscyplinarnym jest podpisanie przez sędziów pisma do dyrektora OBWE.

Sędziowie są innego zdania. Twierdzą, że reagowali na sytuację w kraju. Skoro na ulice wychodzą obywatele, to sędziowie nie mogą udawać, że nie ma problemu – tak tłumaczyli swoje zaangażowanie.

Sygnatura akt: II ZO 32/22