We wtorek sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka wznowiła prace nad zmianami w Sądzie Najwyższym.
Wiodący jest projekt prezydencki. Autorem drugiego, nad którym toczą się prace, jest PiS. Trzeci, przygotowany przez Solidarną Polskę, nie jest brany pod uwagę.
Czytaj więcej
Nie ma zgody co do badania bezstronności i niezawisłości sędziów. A wybór składu do nowej Izby Odpowiedzialności Zawodowej ma się zacząć od losowania.
Podczas prac komisji Solidarna Polska zwracała uwagę na wątpliwości związane z „testem bezstronności i niezawisłości sędziego” oraz konsekwencje jej przyjęcia w projekcie prezydenckim.
W tych trudnych okolicznościach państwo musi funkcjonować sprawnie, a nie być toczone przez raka „nadzwyczajnej kasty”. To są ludzie, którzy wspólnie ze środowiskami politycznymi Platformy Obywatelskiej jeżdżą za granicę i judzą przeciwko polskiemu państwu. To przywołuje najgorsze skojarzenia z czasów carskich i Polski przedrozbiorowej. Nie może być zgody na uleganie tego typu środowiskom. To trzeba tępić, a nie karmić
Do tej kwestii we wtorkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja odniósł się Marcin Romanowski, wiceminister sprawiedliwości i poseł Solidarnej Polski.
– Proponowane rozwiązania, żeby każdy sędzia mógł kwestionować status drugiego sędziego nie są dobre i staramy się przedstawiać rozwiązania, które są racjonalne, idąc w duchu porozumienia i kompromisu - przekonywał.
- Dzisiaj na komisji zaproponowaliśmy, żeby słynny test niezawisłości, czyli możliwość kwestionowania niezawisłości innych sędziów dlatego, że zostali powołani przez „tego, a nie innego”, zastąpić testem apolityczności – rozwiązaniem, które poszerza to, które już istnieje czy w procedurze cywilnej, czy w procedurze karnej. To tzw. iudex suspectus, czyli sędzia podejrzany np. o jakieś okoliczności, które mogłyby wykluczać jego bezstronność. Te rozwiązania mamy w procedurach i chcemy do nich nawiązać – wskazywał wiceminister.
Jak podkreślił, dla jego ugrupowania granicą jest sprawne funkcjonowanie sądownictwa. - Przecież nie ma absolutnie najmniejszego sensu, żeby przyjmować rozwiązania, które doprowadzą do całkowitego paraliżu polskiego sądownictwa, a tak by było w przypadku pierwotnego przedłożenia pana prezydenta (…) W tych trudnych okolicznościach państwo musi funkcjonować sprawnie, a nie być toczone przez raka „nadzwyczajnej kasty”. To są ludzie, którzy wspólnie ze środowiskami politycznymi Platformy Obywatelskiej jeżdżą za granicę i judzą przeciwko polskiemu państwu. To przywołuje najgorsze skojarzenia z czasów carskich i Polski przedrozbiorowej. Nie może być zgody na uleganie tego typu środowiskom. To trzeba tępić, a nie karmić – mówił Romanowski.