Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza powołać Instytut Ekspertyz Medycznych. Zajmie się on współpracą z sądami, prokuraturą oraz policją. Cel? Po pierwsze, usprawnienie procesu opiniowania sądowo-lekarskiego. Po drugie, przeciwdziałanie przewlekłości postępowań w sprawach karnych i cywilnych, spowodowanej brakiem biegłych medyków.
Czytaj więcej
Prawnicy ostrzegają przed uciekaniem sędziów w niejawne i zdalne rozprawy.
Ministerstwo Sprawiedliwości ma świadomość, że brak biegłych medyków sądowych negatywnie wpływa na sprawność procesów zarówno karnych, jak i cywilnych. O rzeczywistej skali zjawiska dowiedziało się niedawno z badań. W związku z tym szuka ratunku. Zapowiada kompleksowe rozwiązania. Na razie jednak prezesi mają sobie radzić sami.
Deficyt dotyczy wszystkich specjalności – wynika z informacji z sądów, jakie co rok spływają do MS.
– Na listach medycznych biegłych sądowych brakuje ponad 6 tys. osób. Braki są najbardziej dotkliwe w ortopedii i traumatologii. Tylko takich ekspertów brakuje ponad 1 tys. – twierdzą prezesi sądów.
MS chce powołać nowy instytut i dzięki temu pozyskać chętnych do pełnienia funkcji biegłego. Oferta współpracy ma być konkurencyjna dla typowych świadczeń medycznych. Instytut będzie mógł przedstawiać wiążącą ofertę, zarówno związaną z działalnością orzeczniczą, jak i naukową. Ma skupiać specjalistów z różnych dziedzin medycyny oraz prawa, mających doświadczenie w sprawach błędów medycznych.
– Prace są zaawansowane – zapewnia Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.
– Jeżeli chodzi o wprowadzenie rozwiązań, które mają na celu pozyskanie chętnych do pełnienia funkcji biegłych sądowych poprzez ofertę współpracy z wymiarem sprawiedliwości na warunkach konkurencyjnych dla usług rynkowych, to jest to pomysł bardzo dobry – uważa Paweł Rybicki, prezes Fundacji Europejskie Centrum Inicjatyw w Naukach Sądowych. I dodaje, że koresponduje to z wnioskami, które Fundacja opublikowała już w 2016 r. w raporcie ForensicWatch „Wynagrodzenia biegłych sądowych – Polska na tle krajów europejskich".
– Brak medyków chętnych do opiniowania na potrzeby wymiaru sprawiedliwości jest nam dobrze znany. Dobrze by jednak było, żeby takie rozwiązanie objęło wszystkich biegłych, a nie jedynie specjalności medyczne – uważa. – Nie są znane konkretne wyliczenia przemawiające za powołaniem Instytutu Ekspertyz Medycznych, ale pomysł stworzenia takiego podmiotu może nie doprowadzić do szybkiej poprawy sytuacji w całym wymiarze sprawiedliwości, ponieważ jego wydajność w stosunku do potrzeb może wciąż być zbyt mała – mówi „Rzeczpospolitej".
Adam Reza, przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Biegłych ds. Wypadków Drogowych, potwierdza, że sytuacja jest patowa i że na opinię medyka trzeba dziś czekać nawet dziesięć miesięcy.
– Sytuacja się nie zmieni, jeżeli obecne zasady wynagradzania zostaną utrzymane – mówi „Rz".
Jakie kwoty mogłyby być zachętą?
– Sądzę, że wynagrodzenie od 15 do 20 tys. zł mogłoby przyciągnąć najbardziej wykwalifikowaną kadrę. Ważne jest także, by nie pojawiła się zasada pracy na wyłączność – dodaje.
Na listach biegłych sądowych z zakresu medycyny figuruje ok. 2160 lekarzy. Liczba stałych biegłych może być nieco mniejsza. Powód? Możliwe jest wpisanie tego samego lekarza na listy prowadzone przy więcej niż jeden SO lub też – gdy ma kilka specjalizacji – więcej niż raz na tę samą listę.