Usunięcie podsądnego z sali rozpraw bez pouczenia o skutkach jego nieobecności może skutkować nieważnością postępowania i koniecznością powtórzenia procesu.
Tak zadecydował Sąd Najwyższy w ostatnim wyroku.
Co ciekawe, choć SN formalnie kontroluje wyroki drugiej instancji, tutaj dokonał pośrednio oceny zachowania Sądu Okręgowego w Słupsku, który usunął powoda z ostatniej rozprawy, po której wydał wyrok.
Emocje jednak wzięły górę
Rolnik Wincenty K., który prowadził kiedyś dużą hodowlę, wystąpił z pozwem przeciwko bankowi PKO BP i zażądał ponad 2 mln zł odszkodowania za to, że nie udzielił on mu trzeciego „ratunkowego" kredytu (po stratach na skutek gradobicia), przez co naraził go na niewypłacalność, wypowiedzenie kredytu, a w konsekwencji – egzekucję majątku i pozbawienie dochodów.
Rozemocjonowany sprawą, na dodatek nie do końca zadowolony z poczynań pełnomocnika z urzędu, utrudniał prowadzenie rozprawy. W tej sytuacji sąd usunął go z rozprawy, po której wydał wyrok. Na sali pozostał jego pełnomocnik.
Sąd Okręgowy, a następnie Sąd Apelacyjny oddaliły pozew rolnika. SA uznał, że interesy Wincentego K. reprezentował pełnomocnik, a zachowanie uzasadniało usunięcie.
Prawo drugiej szansy
Zgodnie z art. 48 prawa o ustroju sądów powszechnych sędzia przewodniczący może upomnieć osobę, która narusza powagę, spokój lub porządek na sali, a następnie ją usnąć. Zasada ta dotyczy zarówno spraw cywilnych, jak i karnych.
Sąd Najwyższy (sygnatura akt: IV CSK 393/12) uznał jednak, że Sąd Apelacyjny zbyt powierzchownie ocenił decyzję Sądu Okręgowego. Jak powiedział w uzasadnieniu sędzia Dariusz Dończyk, sędzia może usunąć podsądnego tylko wtedy, gdy mimo uprzedzenia o skutkach prawnych jego nieobecności w trakcie czynności sądowych nadal zachowuje się on nieprawidłowo. Tych zaś rygorów SO nie dochował.
– Naruszenie było tym większe, że doszło do niego na ostatniej rozprawie i nie było możliwości np. zapytania podsądnego, czy zgadza się z czynnościami jego pełnomocnika, czy nie ma jakichś innych wniosków. Usunięcie z sali sądowej skutkuje pozbawieniem strony procesu możności obrony swych praw, jest to najbardziej dotkliwy środek i dlatego może być zastosowany po spełnieniu wszystkich wymaganych warunków – podkreślił sędzia Dończyk.
W konsekwencji SN zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania.
Możliwe mniej radykalne środki
– Człowiek musi być świadomy, że jeśli nie zmieni zachowania na sali, to zostanie pozbawiony możliwości obrony swoich praw. Wtedy to on sam się jej pozbawia, a nie czyni tego sąd – wskazuje adwokat Jerzy Naumann. – Na szczęście takie sytuacje należą do wyjątków, bo sędziowie zazwyczaj rozumieją, w jakiej sytuacji znajdują się strony procesowe oraz jakie towarzyszą im emocje, które niełatwo jest utrzymać na wodzy. Inaczej postępują wyłącznie sędziowie, którym brakuje doświadczenia i empatii i którzy łatają to arogancją – dodaje.
– Jeżeli chodzi o mnie, to staram się unikać usuwania podsądnego z sali. Gdy to konieczne, staram się korzystać z mniej radykalnych środków: grzywny, zarządzenia przerwy czy chociażby ostrzeżenia. I zwykle to skutkuje – mówi Marcin Łochowski, sędzia cywilny z SO Warszawa-Praga.
Rozprawy bez podsądnego
- Sędzia przewodniczący może upomnieć osobę, która narusza powagę, spokój lub porządek czynności sądowych.
- Po bezskutecznym upomnieniu sędzia ma prawo taką osobę wydalić z sali rozpraw.
- Sędzia może to zrobić tylko wówczas, gdy mimo uprzedzenia o skutkach prawnych nieobecności danej osoby w trakcie czynności sądowych wciąż zachowuje się ona w taki sposób.
- Sąd może wydalić z sali rozpraw publiczność; do tego wystarczy jej niewłaściwe zachowanie.
Na podstawie art. 48 prawa o ustroju sądów powszechnych