„Hipokrates przed sądem” autorstwa Heleny Kowalik to nowa książka, która stała się przyczynkiem konferencji poświęconej głośnym procesom o błędy lekarskie. Lekarze i prawnicy dyskutowali wczoraj o przyczynach przewlekłości procesów, dramatach niesłusznie oskarżonych lekarzy, ale i poszkodowanych pacjentów.
Postępowanie w sprawie lekarza oskarżonego za popełnienie przestępstwa przeciwko zdrowiu lub życiu może się ciągnąć od czterech do ośmiu lat.
– Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest długie oczekiwanie na opinie biegłych, czy pacjent był prawidłowo leczony. Tu często potrzebna jest wiedza specjalistyczna. Trzeba szukać takich ekspertyz poza granicami kraju – powiedział wczoraj adwokat Piotr Rychłowki.
Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości podkreślali z kolei, że przeciągają się procesy nie tylko w sprawach o błędy medyczne.
– Sąd nie przewleka postępowań. Robi to często sam oskarżony, w tym wypadku lekarz – mówiła sędzia Dorota Radlińska z wydziału karnego Sądu Okręgowego w Warszawie. Podkreśliła, że oskarżeni nie stawiają się na rozprawy, proszą o ich odroczenie, licząc, że nastąpi przedawnienie karalności czynu.
Oprócz sądów powszechnych sprawy o błędy lekarskie są prowadzone także w sądach lekarskich.
– Gdy czekamy na opinię biegłego, to proces też się przeciąga. Po pięciu latach następuje już jednak przedawnienie karalności czynu – mówił Wojciech Łącki, prezes Naczelnego Sądu Lekarskiego.
Uczestnicy konferencji dyskutowali także o solidarności środowiska.
Wojciech Łącki zaznaczył jednak, że lekarze są karani za błędy. Z rozstrzygnięć sądów lekarskich z ostatnich trzech lat wynika, że dotknęło to 60–70 proc. obwinionych.
– Widzę także, że biegli zachowują się coraz bardziej etycznie. Jeśli mają wydać opinię w sprawie swojego kolegi ze szpitala, odmawiają jej sporządzenia – mówił Łącki.
Obecni na konferencji pacjenci alarmowali, że najgorszym błędem lekarzy jest powielanie złych diagnoz kolegów. To spotkało Halinę Cichomską. Jej mama zmarła w szpitalu w Łodzi dlatego, że lekarze po kolei leczyli ją na udar mózgu zamiast na zawał.