W Ministerstwie Sprawiedliwości powstał projekt przywracający asesora na salę rozpraw. Przygotował go specjalny zespół (m.in. członkowie Krajowej Rady Sądownictwa, która rozpoczęła debatę nad powrotem instytucji). Teraz trafił do prezydenta. Jest więc szansa, że szybko wejdzie w życie.
Z projektu wynika, że w przyszłości asesor ma być nie tylko niezależny od ministra sprawiedliwości i mieć immunitet. Ma być też czasowo powołany do pełnienia funkcji z prawem do orzekania w konkretnych sprawach.
Czas próby
– Droga do zawodu sędziego musi prowadzić przez praktyczne sprawdzenie się na sali rozpraw – twierdzi Wojciech Hajduk, wiceminister sprawiedliwości. Rację przyznaje mu Krajowa Rada Sądownictwa, której dziś coraz trudniej oceniać kandydatów.
Nowego asesora powoła na pięć lat prezydent na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa i wyznaczy mu sąd rejonowy, w którym ma orzekać. Asesor będzie jednak zwolniony z orzekania w sprawach upadłościowych i w sprawach stosowania tymczasowego aresztowania w postępowaniu przygotowawczym. Po dwóch latach od powołania ma czekać go pierwsza ocena.
2 lata co najmniej musi orzekać asesor, żeby zostać poddany pierwszej ocenie
Wynagrodzenie zasadnicze asesora będzie niższe niż sędziego. Ma wynieść 90 proc. pensji sędziego sądu rejonowego, powiększonej o składkę na ubezpieczenie społeczne.
Po zdaniu egzaminu zawodowego czy zakończeniu aplikacji w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury aplikant stanie do konkursu.
Skąd wezmą się etaty dla asesorów? Ministerstwo Sprawiedliwości chce przekształcać co drugie zwolnione lub nieobsadzone stanowisko sędziowskie w asesorskie, a potem znów w sędziowskie.
Planując powrót asesorów, resort chce zapewnić im immunitet, ale znieść prawo przejścia w stan spoczynku. Asesorzy mieliby korzystać z tog identycznych jak sędziowskie i w takim samym stopniu być zobowiązani do zachowania tajemnicy okoliczności spraw, o których dowiedzieli się w związku z zajmowanym stanowiskiem. Na takich samych zasadach odpowiadaliby też dyscyplinarnie.
W propozycji zastrzeżono jednak, że odbycie asesury sądowej nie jest gwarancją powołania na urząd sędziego ani otrzymania stanowiska referendarza sądowego.
Wypaczona praktyka
Instytucja asesora zniknęła w maju 2009 r. Jej powrót cieszy nie tylko odpowiedzialnych za sprawne funkcjonowanie sądownictwa, ale i sędziów już orzekających.
5,5 tys. zł ma zarabiać w przyszłości asesor do czasu uzyskania sędziowskiej nominacji
– Sprawdzenie sędziego na sali rozpraw jest konieczne – potwierdza sędzia Bartłomiej Przymusiński. Zastrzega jednak, że sama asesura powinna wyglądać trochę inaczej niż ta, z którą mieliśmy do czynienia ostatnio.
– Głównym kryterium oceny asesora kilka lat temu było stwierdzenie: „załatwia powyżej średniej" (jako określenie wydajności), a przecież nie o to chodzi – dodaje Przymusiński.
Sędzia Krzysztof Mikulski zaznacza, że podczas jego asesury przez kilka lat tak eksploatowano kandydatów na urząd, że kiedy odebrali nominacje, byli już wyczerpani z powodu intensywnej pracy.