Na wystawie „W sercu kraju" w Pawilonie Emilia, w sąsiedztwie Pałacu Kultury i Nauki, będzie można oglądać od jutra prawie połowę zgromadzonych już zbiorów. Placówka wciąż walczy o stałą siedzibę, a ekspozycja dowodzi, że tworzona kolekcja warta jest budynku — ikony współczesnej architektury.
– Pierwsze zakupy do kolekcji zaczęliśmy robić już w 2005 roku, kiedy muzeum zostało powołane – mówi „Rz" Joanna Mytkowska, dyrektorka muzeum. A jej rozwój umożliwia nam głównie program ministra kultury „Narodowe kolekcje sztuki współczesnej". Dostajemy z niego rocznie na zakupy 3 mln zł, pod warunkiem, że sami pozyskamy 15 proc. tej sumy od sponsorów. Z ministerialnych pieniędzy kupiliśmy np. rysunki i kilka rzeźb Aliny Szapocznikow, a dzięki mecenatowi PGE — obraz „Astronauci" Wilhelma Sasnala. Obecnie finalizujemy zakup pracy Mirosława Bałki „Czarny papież i czarna owca", która pojechała właśnie na Biennale Sztuki do Wenecji. Mamy też trochę darów od samych artystów, takich jak „Guma" Pawła Althamera czy portret Broniewskiego Wilhelma Sasnala. Tytuł wystawy zaczerpnięty został z powieści Johna M. Coetzee'ego, dla którego „serce kraju" – jak tłumaczy Joanna Mytkowska – jest „dziurą, pustką, trudnym do zaspokojenia fantazmatem". W kontekście Muzeum Sztuki Nowoczesnej przypomina o pierwotnej, planowanej lokalizacji tej instytucji na placu Defilad.
Niektóre z prac wystawy mogą się stać logo muzeum. Przede wszystkim rzeźba Pawła Althamera – grupa postaci ciągnących makietę muzeum projektu Christiana Kereza. Mają one twarze twórców MSN, którzy stoczyli wielki bój o realizację projektu Kereza pod PKiN. Przegrali, ale nie rezygnują z wysiłków urzeczywistniania idei muzeum. Rzeźba nosi tytuł „Burłacy" w nawiązaniu do XIX-wiecznego obrazu Ilii Riepina „Burłacy na Wołdze", przedstawiającego robotników ciągnących barkę po rzece. Althamer odwołuje się do tej malarskiej kompozycji, a jednocześnie kontynuuje własną serię białych polietylenowych figur, prezentowanych m.in. w Deutsche Guggenheim w Berlinie, a wkrótce na Biennale w Wenecji.
Także abstrakcyjna instalacja Yony Friedmana, 80-letniego słynnego francuskiego architekta, dobrze sprawdza się w roli symbolu współczesnego muzeum. Metalowa ażurowa konstrukcja daje się przekształcać w bryły o zmiennych gabarytach i kształtach. To przejrzysty znak, że zarówno sztuka, architektura, jak i samo muzeum powinny być dziś dziełem wspólnej kreacji twórców i publiczności. Emblematyczny charakter ma też znana praca Piotra Uklańskiego – fotograficzny portret Jana Pawła II, uformowany z 3,5 tysiąca brazylijskich żołnierzy. Był to przecież w 2005 roku artystyczny billboard u zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej, w miejscu, gdzie miało stanąć Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Jeszcze za wcześnie orzec, na ile kolekcja MSN przedstawia nowy kanon sztuki, ale na pewno stara się za współczesnością podążać. Mówi o wielu istotnych sprawach. O sztuce wychodzącej z muzeum w przestrzeń publiczną. O jej obecności w tkance miasta, jak i w internetowej sieci. O feminizmie i sztuce ciała. O wpływie politycznej transformacji lat 90. na sztukę w Polsce i w Europie Środkowej, jak również o kryzysie cywilizacji Zachodu.
Nie są to prace przeznaczone wyłącznie do estetycznej kontemplacji. Ich twórcy zadają trudne pytania. Zmuszają do myślenia, do dyskusji, historycznych i współczesnych rozliczeń, ocen wartości.
Są zbuntowani i krytyczni wobec rzeczywistości, jak Zbigniew Libera w głośnej pracy „Lego. Obóz koncentracyjny" albo Yeal Bartana w filmach „Mary koszmary", „Mur i wieża", „Zamach", odwołujących się do Holokaustu. Amerykanin Jimmie Durham w swej instalacji sygnalizuje, że współczesny świat i globalna sztuka coraz bardziej przypominają śmietnik cywilizacji.Nie opuszcza ich jednak autoironia i autokrytycyzm. Tajski artysta Pratchaya Phinthong zamiast rzeźby wystawia stos banknotów, które uzyskał z jej sprzedaży. Są to dolary Zimbabwe podlegające najszybszej inflacji na świecie. Ta góra pieniędzy wobec hiperinflacji nie ma żadnej wartości. Artysta ostrzega, że sztuka nie jest tylko towarem, a rynek najwyższą miarą wartości.
Wystawa czynna do 6 stycznia 2014 r.