Prezentacja taka, zmierzenie się ze spodziewaną krytyką, to obowiązek prezesa TK także wobec Trybunału i opinii publicznej.

Nie dotyka nawet problemu list prezes Julii Przyłębskiej do marszałka Senatu, że podtrzymuje wyrażone w ubiegłych latach stanowisko, iż kierując się koniecznością ochrony TK przed publicznym podważaniem jego konstytucyjnej pozycji, nie weźmie udziału w dorocznym posiedzeniu Izby poświęconym informacji o działalności TK. Nie trzeba sięgać specjalnie do przepisów – jest ich wiele – pokazujących, jak szerokie są obowiązki prezesa Trybunału.

Czytaj więcej

Trybunał Konstytucyjny opublikował oświadczenia majątkowe. Pięć utajniono

Kieruje on jego pracami i reprezentuje TK, przedkłada corocznie Sejmowi oraz Senatowi ową informację o istotnych problemach wynikających z działalności i orzecznictwa TK. A na bieżąco sygnalizuje parlamentowi i innym organom stanowiącym prawo uchybienia i luki, których usunięcie jest niezbędne do zapewnienia spójności systemu prawnego RP. W tym celu prezes TK może zwrócić się też do adresata sygnalizacji o poinformowanie, jak ją zrealizował.

Z tymi szerokimi kompetencjami wiążą się naturalnie obowiązki prezes TK, w tym obowiązek prezentacji wyników sprawowania tej sędziowskiej i prezesowskiej władzy wobec innych organów państwa i opinii publicznej, a w razie potrzeby jej obrona – także w parlamencie.

Unikanie wystąpień w Senacie jest tym bardziej irracjonalne, że prawie połowa senatorów jest z obozu rządowego, który powołał prezes Przyłębską do TK i ustanowił prezesem TK na długą kadencję. Sędziowie, a tym bardziej prezesi sądów są nie tylko od łatwych spraw i fasadowych prezentacji, ale i od trudnych. Swą misję: służbę prawu, powinni wykonywać, owszem, zza stołu sędziowskiego, ale także przed innymi organami władzy. Tym bardziej że TK znalazł się się w centrum sporu prawno-politycznego w Polsce i na forum unijnym.

Chodzi o poważne sprawy, więc nie przypuszczam, że mogą tu wchodzić w rachubę jakieś fanaberie, zresztą prezes TK nierzadko występuje publicznie. Nie widzę więc usprawiedliwienia, że nie chce stanąć przed Senatem. A jest to sprawa nie tylko jej, bo także całego TK, obozu rządowego i porządku publicznego w Polsce.