Reklama

Praca. Fińsko-niemiecka wojna o Polaków

Fiński związek zawodowy pracowników budowlanych ogłosił bojkot niemieckiego podwykonawcy, który zaniżał płace polskim pracownikom

Publikacja: 15.08.2011 13:20

Rautaruukki

Rautaruukki

Foto: spółka

Spór dotyczy prac remontowych pieca hutniczego fińskiej firmy Rautaruukki w Raahe, na zachodnim wybrzeżu Finlandii, wykonywanych przez ponad 70 polskich robotników, zatrudnionych przez niemiecką firmę Beroa. Policja i przedstawiciele związku przeprowadzili na początku sierpnia wspólną inspekcję po otrzymaniu informacji o płaconych stawkach znacznie poniżej fińskiego minimum  wynoszącego niemal 16 euro za godzinę.

- Policja przesłuchała 11 Polaków. Murarze powiedzieli, że dostawali po 3-5 euro za godzinę, musieli pracować 11 godzin dziennie siedem dni w tygodniu — poinformował wicedyrektor fińskiego związku zawodowego budowlanych, Kyoesti Suokas. — Polacy zakończyli już kontrakt i większość z nich wróciła do kraju. Teraz robimy wszystko, aby zapewnić im należną zapłatę — dodał.

- Bojkot oznacza, że Finowe zrzeszeni w związku nie bedą pracować z firmami zatrudniającymi pracowników po zaniżonych stawkach i nie przestrzegających fińskich przepisów — oświadczył  Suokas. — W tym konkretnym przypadku bojkot oznacza, że w przyszłości główni zleceniodawcy, w rodzaju Rautaruukki, nie będą korzystać z podwykonawców, którzy wdają się w takie konflikty z fińskim związkiem. Firmie Beroa będzie trudno znaleźć tu pracę, bo nie będziemy z nią więcej współpracować.

Przedstawiciel niemieckiej firmy w Finlandii, Kaj Hellström stanowczo odrzucił zarzuty związku. — Płacimy średnio po 15,92 euro za godzinę, a kto twierdzi inaczej, myli się — oświadczył dziennikowi „Helsingin Sanomat". Nie rozumie, dlaczego doszło do bojkotu, bo jego firma odpowiedziała na pytania związku w wymaganym terminie, zwrócił się do związku o dodatkowe wyjaśnienia. — Dziwnie wygląda pytanie pracowników  o wysokość  wypłat we wtorek, gdy dniem wypłaty jest środa — dodał w wypowiedzi dla dziennika.

Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy fińskie związki zarzucają firmom, że zatrudniają Polaków  i płacą im znacznie poniżej rynkowych stawek, lub nie opłacają wymaganych prawem świadczeń.

Reklama
Reklama

W 2008 roku francuska firma Bouygues odprowadzila z ich wypłaty  ponad 30 proc na koszty podatków i ochrony zdrowia i nie wpłaciła tych pieniędzy do fińskiego urzędu podatkowego. Powinna to zrobić, ponieważ Polacy pracowali na tej budowie ponad 6 miesięcy. Potem jeszcze okazało się, że nie otrzymali oni  pieniędzy za urlopy, a koszty opieki zdrowotnej nie zostały opłacone. Wtedy Kyoesti Sukos starał się Polakom pomóc, a fińscy pracownicy zatrudnieni  na budowach francuskiej firmy zastrajkowali w geście solidarności z Polakami. Bouygues budował   w Finlandii elektrownię atomową i kontrakt otrzymał od nuklearnego giganta - Arevy.

Rynek pracy
Programy dobrowolnych odejść w nowej odsłonie. Częściej kameralne niż masowe
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Rynek pracy
Rynek pracy USA zaskoczył. Po tych danych Fed może wstrzymać cięcia
Rynek pracy
AI zmienia rynek pracy. W Polsce wolniej niż na świecie
Rynek pracy
Prezes Randstad: Zetki nie są pierwszym pokoleniem, któremu trudno na rynku pracy
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama