Reklama

Rosjanie zjedli białoruskie kartofle. Białoruś zacznie kupować je w Unii

Władze Białorusi zniosły ograniczenia na import z krajów UE wielu produktów rolnych, w tym najważniejszego składnika białoruskiej kuchni - ziemniaków. Od 27 maja dozwolony jest import ziemniaków, jabłek, cebuli, kapusty z „nieprzyjaznych państw”.

Publikacja: 28.05.2025 13:53

Rosjanie zjedli białoruskie kartofle. Białoruś zacznie kupować je w Unii

Foto: Reuters

W oświadczeniu białoruskiego gabinetu ministrów stwierdzono, że decyzja ta jest „odpowiedzią” na niedawne zwiększenie przez Unię Europejską ceł na produkty rolne z Białorusi. Mińsk odpowiada na to z gołąbkiem pokoju w dłoniach - otwierając granicę na zachodnią żywność.

„Po raz kolejny demonstrujemy otwartość, pokojowość i zasadę dobrego sąsiedztwa, podobnie jak w przypadku decyzji o bezwizowym wjeździe dla obywateli krajów UE” - cytuje deklaracje reżimu Łukaszenki „The Moscow Times”.

Białoruskie kartofle wyparowały do Rosji

Prawda o przyczynach tej „otwartości” jest zupełnie inna. Zniesienie zakazu nastąpiło w wyniku kryzysu żywnościowego na Białorusi: w ostatnich miesiącach kraj ten zmagał się z dotkliwym niedoborem m.in. ziemniaków. Opozycyjna gazeta „Zerkało” (Lustro) pisała już, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy mieszkańcy Białorusi coraz częściej skarżą się na brak ziemniaków, a gdy uda się je znaleźć w sklepach – na ich złą jakość.

Tak 10 lat temu białoruski dyktator sam zbierał ziemniaki.

Tak 10 lat temu białoruski dyktator sam zbierał ziemniaki.

Foto: president.gov.by

Na początku maja białoruski dyktator przyznał, że produkt ten zniknął ze sklepowych półek. Za to, co się stało, obwinił on lokalnych rolników, którzy – jak twierdził – przestawili się na eksport do Rosji, gdzie też ziemniaków brakuje, a cena jest znacznie wyższa.

Reklama
Reklama

Już w lutym Łukaszenka polecił rządowi zająć się wzrostem cen ziemniaków, a wcześniej domagał się utworzenia rezerw żywności, jednak zadanie to nie zostało wykonane. „Okazuje się, że nie mamy ziemniaków! Jak bardzo wzrosły ceny naszych ziemniaków? Nie możemy wyprodukować wymaganej ilości ziemniaków, włożyć ich do piwnicy, a następnie sprzedać ludności?” - oburzał się Łukaszenka, w przeszłości dyrektor białoruskiego kołchozu.

Czytaj więcej

UE chce zatrzymać nawozy z Białorusi i Rosji. Będą karne cła

Rosja też nie ma ziemniaków

W zeszłym tygodniu słynący ze swojej pomysłowości dyktator zaapelował do obywateli republiki, aby „sadzili jak najwięcej ziemniaków na swoich działkach i w ogrodach”. To pozwoli uniknąć problemów spowodowanych ostatnimi przymrozkami.

Także Rosja ma poważne kłopoty z ziemniakami. Putin poinformował społeczeństwo o niedoborze tak podstawowego składnika wielu potraw rosyjskiej kuchni. Na posiedzeniu 27 maja rady nadzorczej platformy dyskusyjnej o znamiennej nazwie ANO „Rosja – Kraj Możliwości” rosyjski dyktator przyznał, że kraj zmaga się z niedoborem produktów rolnych spowodowanym spadkiem plonów, co doprowadziło do rekordowego wzrostu cen.

- Okazuje się, że nie mamy wystarczająco dużo ziemniaków. Rozmawiałem z Aleksandrem Łukaszenką – powiedział Putin.

- Sprzedaliśmy już wszystko Rosji – miał mu odpowiedzieć Łukaszenka.

Reklama
Reklama

Według rosyjskich mediów w ciągu roku kartofle podrożały w Rosji aż o 133 procent.

Rolnictwo
Ukraina apeluje do Zachodu o sankcje na afrykański kraj. Ważny powód
Materiał Promocyjny
TSW 2026: barometr technologii i rynku dla sadownictwa oraz warzywnictwa
Rolnictwo
Rolnicy protestują w Warszawie przeciwko Mercosurowi. Łamią zakaz wjazdu ciągnikami
Rolnictwo
Polscy rolnicy nie chcą umowy z krajami Mercosuru. Protesty na drogach
Rolnictwo
Raport: Departament Rolnictwa USA stracił 20 tys. pracowników w ciągu pięciu miesięcy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama