Po rekordach ubiegłego roku ceny zbóż są tematem wrażliwym politycznie, co dobitnie potwierdzają niesłabnące protesty rolników. Po rekordach z 2022 r., gdy cena pszenicy dobijała w portach nawet do 2 tys. zł za tonę, nie ma już śladu. Nie dość, że od miesięcy ceny zbóż spadają, to sytuacja nadal nie jest stabilna.
Czynnikiem ryzyka jest tu pogoda, tym razem – susza hydrologiczna, która w Polsce już ograniczyła żniwa, choć te nadejdą dopiero w wakacje. Stałym czynnikiem ryzyka są też Rosjanie: wysadzenie tamy w Nowej Kachowce nie tylko spowodowało bezpośrednie zniszczenia. Była ona też zbiornikiem nawadniającym nawet 500 tys. ha ziem rolnych, więc kolejnym problemem ukraińskiego rolnictwa może być irygacja.
Czytaj więcej
Czy Marokańczycy będą zbierać truskawki w Polsce? Polscy producenci owoców nerwowo szukają pracowników także w Nepalu, Indonezji i innych krajach A...
W Polsce sucho
– W północnej części Polski susza jest bardzo dotkliwa, pewne jest już znaczne obniżenie zbiorów: nie tylko zboża, ale też innych upraw. Krzewy i truskawki będą gorzej plonowały – przekazał „Rzeczpospolitej” prof. Andrzej Doroszewski z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa. W Polsce południowej sytuacja jest w miarę dobra. Ale to stan na dziś – przed nami jest jeszcze parę miesięcy okresu wegetacyjnego, co najmniej do września.
Susza rolnicza w Polsce występuje już w siedmiu z szesnastu województw, na Pomorzu susza dotknęła aż 97 proc. gmin, podobnie w Zachodniopomorskiem (94 proc.), Kujawsko-Pomorskiem (93 proc.) oraz na Warmii i Mazurach (92 proc.). Susza ograniczy zbiory nie tylko zbóż, ale też owoców, truskawek i krzewów owocowych.
Przez cały kwiecień i maj ujemna była średnia wartość Klimatycznego Bilansu Wodnego, na podstawie którego IUNG ocenia zagrożenie suszą. Wyniosła ona -70 mm, a sytuacja w czerwcu, niestety, się nie poprawiła. – Prognozujemy na dzisiaj obniżenie plonów przynajmniej o 20 proc. z powodów braku deficytu wody. Na południu straty nie będą aż tak duże, 10–15 proc. Ale przy dalszym niedoborze opadów straty te mogą być wyższe – mówi prof. Doroszewski.
Deszcze poprawiłyby sytuację, ale na północy kraju mogłyby jedynie zmniejszyć straty, ponieważ susza przyszła w newralgicznym dla wzrostu zbóż okresie, czyli w maju i czerwcu. Susza rolnicza, czyli brak wody w glebie, powoduje bowiem redukcje biomasy i obniżenie plonów roślin uprawnych. Jednak na takie deszcze, jakie są potrzebne, prawdopodobnie nie ma szans, bo zdaniem eksperta do poprawy sytuacji potrzebne byłyby dwumiesięczne opady, powyżej 100 mm na miesiąc – czyli nawet 100 l wody na metr kwadratowy.
Czytaj więcej
Dopłaty dla polskich rolników przyznane z powodu wzrostu eksportu zboża z Ukrainy są sprzeczne z regułami WTO — oświadczył w Londynie ukraiński wic...
Ceny w górę. Lub w dół
Na ceny zboża wpływa także sytuacja w Ukrainie, jak utrzymanie porozumienia Black Sea Grain Agreement dotyczącego eksportu zboża przez Morze Czarne. Od środy w grze jest też nowy czynnik, czyli skutki zniszczenia tamy w Nowej Kachowce. Region spustoszony po ataku to nie tylko centrum produkcji warzywnej i szklarniowej kraju – tam znajdowało się też 58 proc. nawadnianych upraw zbóż – piszą eksperci firmy APK-Inform.
W świetle podupadającego eksportu przez Morze Czarne Ukraińcy planują zwiększyć transport lądem, zwłaszcza przez granicę z Rumunią – zapowiedział premier Denys Szmyhal, zapowiadając rozbudowę nadgranicznej infrastruktury do przewozu zboża.
Zarówno zatem czynnik rodzimy (susza), jak i zewnętrzny (kłopoty Ukrainy) mogą doprowadzić do odbicia się cen zbóż. – Wszystko, co powoduje zmniejszenie produkcji czy niepokoje o wysokość produkcji, przynosi wzrost cen – mówi Arkadiusz Artyszak, kierownik Katedry Agronomii na SGGW.
Wszystko zależy od pogody: maj i czerwiec to dla wielu roślin czas największego zapotrzebowania na wodę, co – przy suszy – oznacza niższy plon i mniejsze zbiory, a w konsekwencji wzrost cen. Jednak rynek jest obecnie nieprzewidywalny, a czynników ryzyka jest, jak wspomnieliśmy, więcej. – Najgorsze dla rolników byłyby mniejsze plony i jednocześnie brak wzrostu cen w skupach – mówi dr Artyszak. Nic jednak nie jest przesądzone. – Logika by podpowiadała, że jeśli będą niższe zbiory, to ceny powinny być wyższe. Ale mamy też spore zapasy z ubiegłego roku, rolnicy mają nadal problemy ze sprzedażą ziarna z ubiegłego sezonu, wyprodukowanego po najwyższych możliwych cenach. Wywóz zboża idzie zdecydowanie za wolno – dodaje.