Zielony Ład realizuje się na naszych oczach, choć niejako pod przymusem – ironizują eksperci. Polityka Unii Europejskiej zakłada bowiem ograniczenie zastosowania nawozów i środków ochrony roślin. Rolnicy są obecnie do tego zmuszeni – nie tylko przez utrudnienia ekonomiczne i wysokie ceny, ale coraz bardziej także przez kurczącą się podaż nawozów.

Rząd zapowiada, że szuka rozwiązania: dostępu do nawozów po rozsądnych cenach. Ale gdy ich produkcja jest wstrzymana, szanse na powodzenie tego planu są mizerne.

Towaru nie będzie

Dla rolników tydzień zaczął się fatalnie: najpierw w poniedziałek wieczorem o wstrzymaniu produkcji poinformował jeden z dwóch głównych polskich producentów nawozów azotowych – Grupa Azoty. We wtorek jej śladem poszła druga spółka, czyli Anwil.

Minister rolnictwa Henryk Kowalczyk zapewniał jednak, komentując zatrzymanie produkcji, że nawozów na jesień wystarczy, bo w magazynach jest ich ponad 100 tys. ton. Zapasy mają autoryzowani sprzedawcy Azotów.

– Na sezon jesienny wystarczy, natomiast musimy zawsze myśleć o przyszłości, czyli o wiośnie – powiedział Kowalczyk w radiowej Trójce.

Czytaj więcej

Azoty czasowo ograniczają produkcję przez drogi gaz

Temat trafił więc na wtorkowe posiedzenie rządu. Premier przypomniał, że jego gabinet obniżył VAT na nawozy i wprowadził dopłaty do nawozów, od 250 do 500 zł na hektar. Ale rozwiązania problemu wstrzymania produkcji przez, nadzorowane przecież przez rząd, spółki nie przedstawił.

Szef rządu przyznał, że kolejny rekord cen gazu – wczoraj za megawatogodzinę płacono już 291 euro – przełoży się na wysokie ceny produktu końcowego. Ministrowie rolnictwa i aktywów państwowych będą więc teraz szukać wyjść z sytuacji. Mają wypracować w krótkim czasie „odpowiedni mechanizm podażowy, popytowy i cenowy, by znowu móc dokonać odpowiedniej interwencji na rynku nawozów”. – Po to, aby nie tylko w tym roku, bo mówimy przede wszystkim o przyszłym roku, wysokie ceny nawozów nie przekładały się na wysokie ceny żywności – odpowiadał Morawiecki.

Szukamy rozwiązań

Rolnicy domagają się takiej interwencji. – Decyzje o wstrzymaniu produkcji pogorszą, i tak już złą, sytuację na rynku nawozów – mówi „Rz” Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej. – Na obecną chwilę widzimy tylko działania reaktywne rządu, chociażby w doraźnych dopłatach do środków do produkcji. Natomiast nie widać działań wyprzedzających, które mogłyby zabezpieczać polskich producentów na przyszłość – mówi i wskazuje na możliwe dalsze zwyżki cen nawozów jesienią i wiosną.

– Polska jest nie tylko dużym producentem nawozów azotowych w Europie, ale też ich eksporterem. Produkowano je także w okresie marzec 2022 – 22 sierpnia 2022. Czy rząd opracował strategię osłonową dla polskich rolników, mającą na celu dostosowanie się do aktualnej sytuacji i zabezpieczenie określonej podaży nawozów na najbliższe miesiące, nie tylko na wrzesień i październik? Zasadne jest też dowiedzieć się, ile nawozów azotowych spółki Skarbu Państwa wyeksportowały w ostatnim półroczu – podkreśla Piątkowska.

Izba, a także inni eksperci, jak Marek Sawicki, b. minister rolnictwa, wskazują, że rząd ma pole do interwencji, skoro chodzi o spółki Skarbu Państwa. Paradoks polega na tym, że rząd został chyba zaskoczony decyzjami swoich spółek, skoro dopiero teraz będzie szukać rozwiązania problemu. A rynek ostatnio uległ uszczupleniu, bo inni producenci – jak Yara, OCI, Nitrogenmuvek czy Fertiberia – już wcześniej ograniczyli produkcję.