To jest prestiżowy policzek dla naszych służb informatycznych, szczególnie blokada tych państwowych stron. Hakerzy potrafią się włamać na strony Pentagonu i FBI, ale mam wrażenie, że strony rządowe za łatwo padały. (...) Mam takie poczucie, że służby mają sporo do zrobienia. To jest nauczka, dla niektórych zabawna, ale jednak bezpieczna. Nie uderza to w dane wrażliwe, tajne i ważne dla bezpieczeństwa państwa, ale uderza prestiżowo.
O zapowiedziach hakerów, którzy mówią, że hasła do e-maili to dopiero początek:
W takim przypadku możemy już mówić o terroryzmie. Na to muszą służby odpowiedzieć, zresztą jestem przekonany, że już szukają tych, którzy tych ataków dokonali. Możemy mówić o protestach, o niezadowoleniu internautów, ale takie działanie jak wykradanie danych, to jest już zwykłe przestępstwo.
Neumann przyznał, że rząd nie radzi sobie z polityką informacyjną:
Na pewno wejście w życie ustawy refundacyjnej i przekaz medialny ze strony rządu był słabo zorganizowany. To rzeczywiście jest powód, żeby zastanowić się nad polityką informacyjną rządu i poszczególnych ministerstw. Musimy wykorzystywać więcej narzędzi do przekazywania ludziom tego, jak jest naprawdę.
My jesteśmy na początku wprowadzania trudnych reform i im dalej w las, tym będzie trudniej. Jeżeli nie zapanujemy nad polityką informacyjną, to ciągle będziemy w defensywie. Mam takie wrażenie, że ciągle jesteśmy atakowani za rzeczy, których - nawet w ustawach, które wprowadzamy - nie ma. To podchwytywane jest przez media i temat jest ciągle wałkowany.
Biedny rząd wprowadza trudne reformy i ciągle jest za to atakowany. Koniec świata.