Reklama

Aleksander Hall: Polityczna zimna wojna PiS i KO szkodzi naszej wspólnocie

Potrzebujemy „patriotyzmu bez zadęcia, postępu bez szaleństwa i silnego państwa bez zamordyzmu”. Potrzebujemy zakończenia wojny polsko-polskiej – pisze Aleksander Hall, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

Publikacja: 18.11.2025 15:00

Jarosław Kaczyński i Donald Tusk

Jarosław Kaczyński i Donald Tusk

Foto: PAP

Sondaże poparcia dla partii politycznych, a także przebieg niedawnych konwencji Koalicji Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości wskazują na wysokie prawdopodobieństwo scenariusza, w którym przez najbliższe dwa lata – do wyborów parlamentarnych w 2027 r. – nasze życie polityczne będzie zdominowane przez bezpardonową konfrontację tych ugrupowań. Do konfrontacji obozów Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego zdążyliśmy się przyzwyczaić od 2005 r., podobnie jak do faktu, że sięga ona w głąb społeczeństwa, powodując w nim niebezpieczne podziały.

Reklama
Reklama

Takie podziały nie są tylko polską specyfiką. Głębszych i bardziej dramatycznych doświadcza od niemal dekady amerykańska demokracja. Widoczna jest jednak istotna różnica, bo Stany Zjednoczone – jakkolwiek osłabione – pozostają największą światową potęgą. Polska nie jest mocarstwem, a za wschodnią granicą naszego kraju od 2022 r. toczy się krwawa wojna, niosąca ze sobą oczywiste zagrożenia dla Polski i Europy.

Agresja Rosji na Ukrainę oczywiście nie jest jednym poważnym wyzwaniem, z którym ma do czynienia nasze państwo, ale to właśnie ta wojna wymaga szczególnie spójności i solidarności naszej wspólnoty narodowej. „Zimna wojna” polsko-polska, świadomie podsycana przez dwie największe siły polityczne w naszym kraju i ich liderów, w oczywisty sposób bardzo szkodzi naszej wspólnocie.

Czytaj więcej

Jerzy Surdykowski: Bez optymizmu patrzę na szanse Donalda Tuska

KO jest partią jednego aktora i wciąż jest głównie anty-PiS-em

Połączenie Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej nie przyniosło nowej jakości politycznej. Było potwierdzeniem stanu faktycznego. Nowoczesna i Inicjatywa Polska już od dłuższego czasu były podporządkowane PO. Nie miałyby żadnych szans na samodzielny start w wyborach i go nie rozważały. Nie zmieniła się również pozycja lidera. Donald Tusk samodzielnie i jednoosobowo kierował Platformą Obywatelską, ale także całą Koalicją Obywatelską. Nic nie wskazuje, aby ten model przywództwa miał się zmienić. KO pozostanie przede wszystkim partią jednego lidera, reżysera i aktora. Politycznym wrogiem premiera jest PiS i jego prezes. Walkę swego ugrupowania z PiS-em premier przedstawia jako starcie sił dobra z siłami zła, „Polski uśmiechniętej” ze „złymi ludźmi”. W ostatnim czasie premier Tusk zaostrza tę retorykę.

Reklama
Reklama

Za najmocniejszą – i zgodną z polską racją stanu – stronę politycznych działań premiera Donalda Tuska uważam trafne zdefiniowanie priorytetów polskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Rząd premiera Tuska działa zgodnie z polską racją stanu, na rzecz wzmacniania siły i solidarności Unii Europejskiej, wspierając Ukrainę, będąc aktywnym członkiem NATO i jednoznacznie wskazując Rosję jako agresora, którego trzeba powstrzymać.

Polski premier bez wątpienia chciałby zachowania jedności Zachodu w kwestiach bezpieczeństwa, ale dostrzega, że Stany Zjednoczone oddalają się od Europy i jest to ich wybór. Oczywiście jego nierozważne wypowiedzi o Donaldzie Trumpie i ostentacyjne kibicowanie polityków Platformy Obywatelskiej Partii Demokratycznej podczas amerykańskiej kampanii prezydenckiej, nie ułatwiają polskiemu rządowi stosunków z amerykańską administracją i były poważnymi błędami.

Zdecydowanie gorzej wypada bilans Koalicji Obywatelskiej w sprawach wewnętrznych. W sferze kultury i edukacji była to polityka zupełnego lekceważenia oczekiwań i postulatów Polaków o poglądach konserwatywnych, prawicowych i centroprawicowych. Nastąpiło pogorszenie stanu finansów publicznych. Nie została podjęta próba naprawy systemu ochrony zdrowia.

Koalicja Obywatelska od grudnia 2023 r. odpowiada za kierowanie ministerstwem sprawiedliwości. Praworządność i wymiar sprawiedliwości zostały zdewastowane podczas rządów PiS-u, ale próby sanacji tych niezmiernie ważnych sfer działania państwa, podejmowane przez aktualną władzę były niekonsekwentne i niejednokrotnie budziły wątpliwości konstytucyjne i prawne.  

Obecnie Koalicja Obywatelska nadal pozostaje przede wszystkim anty-PiS-em, dość amorficznym i „elastycznym” pod względem programowym i ideowym, sytuując się jednak na lewo od centrum, o czym świadczy także to, że doskonale czuje się w niej niemałe grono byłych polityków SLD, w tym były kandydat na prezydenta Polski z ramienia tej formacji w 2010 r.

Reklama
Reklama

Koalicja Obywatelska nadal pozostaje przede wszystkim AntyPiS-em, dość amorficznym i „elastycznym” pod względem programowym i ideowym, sytuując się jednak na lewo od centrum

PiS stawia na „Pax Americana”, a nie na Unię Europejską

Po drugiej stronie zimnej wojny polsko-polskiej znajduje się Prawo i Sprawiedliwość. Zdecydowanie krytykowałem rządy tej partii nie tylko w latach 2015-2023, ale także 2005-2007. W pełni podtrzymuję tamte oceny, dotyczące łamania i naginania konstytucji, prób faktycznej zmiany ustroju państwa – bez formalnego dokonania zmian w konstytucji – czemu miała służyć dewastacja wymiaru sprawiedliwości, a także używania służb specjalnych do zwalczania przeciwników politycznych. Ta hipoteka ciąży nad PiS-em. Jest wreszcie wizja polityki zagranicznej, przedstawiona na ostatniej konwencji przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Jakie wnioski mogą wynikać z oceny prezesa partii, że Niemcy i Francja chcą zabrać nam państwo, a Stany Zjednoczone wprowadzające „Pax Americana” takich niecnych zamiarów nie mają?

Wniosek jest oczywisty. Jarosław Kaczyński chce utrzymania hegemonii Stanów Zjednoczonych nad Zachodem i światem. Jest przeciwny temu, aby Unia Europejska stała się ich pełnoprawnym partnerem. „Pax Americana” jako amerykańska hegemonia nad światem trwała niewiele dłużej niż dekadę po zakończeniu „zimnej wojny”. Dziś Stany Zjednoczone mają światowego rywala o porównywalnym potencjale – są nim Chiny. Istnieją także inne mocarstwa, którym nie są w stanie narzucić swej woli. Jednym z nich jest Rosja.

Nic nie wskazuje na powrót amerykańskiej hegemonii nad światem, jaką pamiętamy z ostatniej dekady XX wieku. USA pozostają hegemonem zachodniego świata. Widzieliśmy tego potwierdzenie na sierpniowym spotkaniu przywódców europejskich z prezydentem Trumpem w Białym Domu i podczas szczytu NATO w Hadze.

Czy naprawdę, wiedząc, że USA od dłuższego już czasu zmniejszają swe zainteresowanie Europą i obserwując ich postępowanie wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej, możemy pozwolić sobie, aby nie inwestować we wzmacnianie Europy? Teza, że Niemcy i Francja chcą położyć kres naszej państwowości jest oczywistą bzdurą, ale potraktowana na serio musiałaby prowadzić do wniosku, że oba te państwa są naszymi wrogami. Zapewne PiS – gdyby wrócił do władzy – prowadziłby wobec tych państw bardziej realistyczną politykę, ale wskazywanie przez przywódcę partii, która cieszy się poparciem około 30 proc. wyborców fałszywych wrogów Polski ma poważne konsekwencje. Powoduje ich dezorientację i wywołuje złe emocje.

Część z nich zasili partię Grzegorza Brauna, gdyby PiS zmieniło swą narrację. Poczuliby, że zdradzono ich i Polskę. PiS – z politycznym wsparciem prezydenta – może wrócić za dwa lata do władzy, ale będzie to złe rozwiązanie dla Polski i na pewno nie przyczyni się do odbudowania wspólnoty Polaków. A wręcz przeciwnie.

Reklama
Reklama

PiS – z politycznym wsparciem prezydenta – może wrócić za dwa lata do władzy, ale będzie to złe rozwiązanie dla Polski 

Konfederacja i Trzecia Droga. Nowi aktorzy na scenie politycznej i pożegnanie starych

Konfederacja Mentzena i Bosaka stała się poważną siłą polityczną. Jej wolnorynkowe przesłanie jest przydatne w czasach powrotu etatyzmu i beztroski w zarządzaniu finansami publicznymi. Często słyszymy zdroworozsądkowe oceny formułowane przez jej liderów. Jednak w dalszym ciągu postrzegają oni w Unii Europejskiej przede wszystkim zagrożenia dla polskiej suwerenności, a pobudzanie antyukraińskich emocji w polskim społeczeństwie z pewnością także nie służy naszej racji stanu.  

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Wartości, suwerenność i strach. Jak Tusk i Kaczyński wciąż niepodzielnie rządzą polityczną wyobraźnią

Trzecia Droga, która uzyskała w wyborach parlamentarnych dobry i obiecujący wynik wyborczy, już nie istnieje. Przesądziły o tym rozczarowujące wyniki w kolejnych testach wyborczych, a zwłaszcza słaby wynik Szymona Hołowni w ostatnich wyborach prezydenckich. Niektórzy komentatorzy, a zwłaszcza sympatycy Donalda Tuska i jego partii, przypisywali dobry wynik Trzeciej Drogi w 2023 r. zachętom lidera PO, aby brać pod uwagę oddanie głosu na to ugrupowanie lub na Lewicę, jeśli nie chce się poprzeć Koalicji Obywatelskiej. Ci sami komentatorzy tłumaczą fiasko Trzeciej Drogi rzekomą nielojalnością Szymona Hołowni wobec silniejszego koalicjanta albo blokowaniem – zwłaszcza przez PSL – „progresywnych” projektów dotyczących spraw światopoglądowych, prezentowanych przez Koalicję Obywatelską i Lewicę.

Mam w tej sprawie zupełnie inne zdanie. Donald Tusk dał „zielone światło” dla ewentualnego głosowania na „Trzecią Drogę” dopiero wtedy, gdy nie udało się mu zdestabilizować jej pozycji i stało się oczywiste, że uzyska ona przyzwoity wynik wyborczy. Za główną przyczynę utraty poparcia przez Trzecią Drogę uważam fakt, że Partia Szymona Hołowni stała się stanowczo zbyt podobna do Koalicji Obywatelskiej. Oczywiście, w sferze ideowo-programowej, a nie osobowości liderów, które są bardzo różne.

Reklama
Reklama

Czy koniec Trzeciej Drogi oznacza, że jej przesłanie z kampanii wyborczej o konieczności odbudowania wspólnoty Polaków i zakończenia wojny polsko-polskiej straciło aktualność? Moim zdaniem jest wręcz przeciwnie. Bardzo także potrzebujemy „patriotyzmu bez zadęcia, postępu bez szaleństwa i silnego państwa bez zamordyzmu”, do czego wzywał w tamtej pamiętnej kampanii Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL.       

Auror

Aleksander Hall

Doktor habilitowany nauk humanistycznych, był działaczem opozycji antykomunistycznej w PRL, ministrem w rządzie Tadeusza Mazowieckiego 

Publicystyka
Marek Kutarba: Estonia grozi Rosji atakiem rakietowym. I nie są to groźby na wyrost
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Światowy chaos z cłami Trumpa
Publicystyka
Marek Migalski: Czy mężczyźni odwrócą się od rządu? Polityczna cena ignorowania ich frustracji
Publicystyka
Michał Kolanko: Tajemniczy kandydat na premiera. Kaczyński podgrzewa atmosferę w PiS
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama