Sondaże poparcia dla partii politycznych, a także przebieg niedawnych konwencji Koalicji Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości wskazują na wysokie prawdopodobieństwo scenariusza, w którym przez najbliższe dwa lata – do wyborów parlamentarnych w 2027 r. – nasze życie polityczne będzie zdominowane przez bezpardonową konfrontację tych ugrupowań. Do konfrontacji obozów Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego zdążyliśmy się przyzwyczaić od 2005 r., podobnie jak do faktu, że sięga ona w głąb społeczeństwa, powodując w nim niebezpieczne podziały.
Takie podziały nie są tylko polską specyfiką. Głębszych i bardziej dramatycznych doświadcza od niemal dekady amerykańska demokracja. Widoczna jest jednak istotna różnica, bo Stany Zjednoczone – jakkolwiek osłabione – pozostają największą światową potęgą. Polska nie jest mocarstwem, a za wschodnią granicą naszego kraju od 2022 r. toczy się krwawa wojna, niosąca ze sobą oczywiste zagrożenia dla Polski i Europy.
Agresja Rosji na Ukrainę oczywiście nie jest jednym poważnym wyzwaniem, z którym ma do czynienia nasze państwo, ale to właśnie ta wojna wymaga szczególnie spójności i solidarności naszej wspólnoty narodowej. „Zimna wojna” polsko-polska, świadomie podsycana przez dwie największe siły polityczne w naszym kraju i ich liderów, w oczywisty sposób bardzo szkodzi naszej wspólnocie.
Czytaj więcej
Nikt już nie uważa za Arystotelesem, że polityka to dbałość o dobro wspólne, lecz walka buldogów...
KO jest partią jednego aktora i wciąż jest głównie anty-PiS-em
Połączenie Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej nie przyniosło nowej jakości politycznej. Było potwierdzeniem stanu faktycznego. Nowoczesna i Inicjatywa Polska już od dłuższego czasu były podporządkowane PO. Nie miałyby żadnych szans na samodzielny start w wyborach i go nie rozważały. Nie zmieniła się również pozycja lidera. Donald Tusk samodzielnie i jednoosobowo kierował Platformą Obywatelską, ale także całą Koalicją Obywatelską. Nic nie wskazuje, aby ten model przywództwa miał się zmienić. KO pozostanie przede wszystkim partią jednego lidera, reżysera i aktora. Politycznym wrogiem premiera jest PiS i jego prezes. Walkę swego ugrupowania z PiS-em premier przedstawia jako starcie sił dobra z siłami zła, „Polski uśmiechniętej” ze „złymi ludźmi”. W ostatnim czasie premier Tusk zaostrza tę retorykę.