„Głupota to wspaniały dar Boży, tylko nie należy go nadużywać!” – napisał kiedyś Melchior Wańkowicz. Głupiec wszystko widzi oddzielnie, jak w słynnym wierszu Tuwima o „strasznych mieszczanach”. Powstał dawno przed wojną, ale najtrafniej ujmuje istotę głupoty; głupcem nie jest bowiem ten, który błaznuje, gada od rzeczy, którego wypowiedzi nas śmieszą albo nawet oburzają. Narzędziem błazna jest rozum, a głupiec nie umie się nim posługiwać.
Świat głupca zwalnia od myślenia, ale nie zwalnia od nienawiści
Największy polski filozof XX w., jakim bez wątpienia był Leszek Kołakowski, wiele razy pisał o mędrcu i błaźnie albo kapłanie i błaźnie, ale nigdy nie wynosił w to miejsce głupca. Byłoby to zbyt trywialne dla filozofa i uciążliwe dla głupca; niczego z niczym bowiem nie łącząc, nie zastanawiając się, czy coś z czegoś wynika, żyje w świecie rozczulająco prostym. W świecie głupca rzeczy i osoby niosą ze sobą tylko nazwy, żadnych związków wzajemnych; najbardziej skomplikowane, co jeszcze taki umysł jest w stanie ogarnąć, to związek między jedzeniem a wydalaniem. Więcej już nic.
Czytaj więcej
Trudno wierzyć w rozejm w Ukrainie, kiedy na Kijów spadają bomby i giną cywile, ale nie można wykluczyć, że krwawy konflikt za naszą wschodnią gran...
Nie dziwmy się więc, że świat głupca jest spokojny, zaciszny, a nawet pluszowy; wszystko, co się nim zdarza, jest niezależne od naszych wysiłków, zesłane z góry albo uknute przez złe siły. Wrogiem głupca nie jest więc mędrzec, bo mądrości nie pojmuje. Wrogiem jest każdy, kto proponuje mu choć odrobinę ogarnięcia tej słodkiej bezmyślności i skażenie jej choć szczyptą wiedzy. Świat głupca zwalnia bowiem od myślenia, ale nie zwalnia od nienawiści.
Kto w kwestii Ukrainy wykorzystuje erupcje głupoty do swoich osobistych lub partyjnych celów?
Dzisiejszy głupiec polski wojnę w Ukrainie pojmuje jako bijatykę obcych, w którą niepotrzebnie się mieszamy, bo zamiast podziękowań na klęczkach słyszymy tylko prośby o jeszcze więcej. Samych Ukraińców ma za „kacapów”, gorszych niż ci prawdziwi zza Wołgi, bo nasłuchał się opowieści o Wołyniu, a wszystko inne przekracza jego horyzont. Swojej niechęci daje wyraz rozpuszczonym pyskiem, a jeśli ma okazję, to i pięścią. Zrozumienie, że jeśli Ukraina padnie, to ruskie czołgi staną nad Sanem i Bugiem, a on sam będzie musiał iść na front lub uciekać z kraju, przekracza ten widnokrąg wielokrotnie.
Postępy rosyjskiej armii na wschodzie Ukrainy od grudnia 2024 roku do grudnia 2025 roku
Głupiec jest więc niewinny. Szkodnikiem, a nawet zbrodniarzem jest ten, który – dysponując rozumem – wykorzystuje erupcje głupoty do swoich osobistych lub partyjnych celów. Tuż po wojnie Aleksander Bocheński napisał zgrabny esej „Dzieje głupoty w Polsce”, parokrotnie potem wznawiany. Jak to się zdarzało autorom z kręgu narodowej demokracji, przebył potem długą i krętą drogę, aż na koniec poparł reżim stanu wojennego. Gdyby ktoś odważny chciał znów podjąć temat, to bohaterami byliby Grzegorz Braun i brauniści. I gdyby tylko oni…