Reklama

Paulina Szewioła o awanturze na posiedzeniu rządu ws. reformy Państwowej Inspekcji Pracy: Czy leci z nami pilot?

Awantura wokół reformy Państwowej Inspekcji Pracy, która miała miejsce na ostatnim posiedzeniu rządu, to kolejny fatalny sygnał dla zwolenników obecnej koalicji, który pokazuje, że rządzący nie są w stanie mówić jednym głosem nawet na tak kluczowe tematy.

Publikacja: 05.01.2026 13:26

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Natomiast dla zainteresowanych przedsiębiorców i potencjalnych pracowników to powód do niepokoju o ostateczny kształt ważnych dla nich regulacji.

Trudno przy tym zrozumieć, skąd wzięły się nagle takie emocje. Media informowały o „zablokowaniu” prac nad reformą (co chyba nie jest prawdą), bo ponoć „premier miał poczuć się oszukany”. Tylko w jaki sposób? Przecież to jego rząd wcześniej zgodził się na rewizję Krajowego Planu Odbudowy. Od początku zakładała ona rezygnację z objęcia wszystkich kolejnych umów zleceń składkami na ubezpieczenia społeczne niezależnie od osiąganych przychodów. W to miejsce zaoferowano natomiast wzmocnienie kompetencji PIP, w tym wprowadzenie możliwości samodzielnego przekształcania przez inspektorów umów cywilnoprawnych w stosunek pracy. Publiczne kłótnie na ten temat sprawiają wrażenie, jakby premier i jego ministrowie dopiero teraz odkryli konsekwencje własnych decyzji. I nawet jeżeli przyjmiemy, że szef rządu na etapie podmieniania kamienia milowego nie mógł wiedzieć, jaki kształt przybiorą nowe regulacje, to miał prawie pięć miesięcy (tyle minęło od publikacji pierwotnej wersji projektu) na zapoznanie się z nim.

Kłótnia w rządzie i przywołane słowa premiera na tym etapie, tuż po uzgodnieniu przez Stały Komitet Rady Ministrów zakresu zmian, to absurd. Chyba że o czymś nie wiemy i szef rządu zezłościł się na przedstawioną przez resort pracy już zmienioną propozycję. Jeżeli tak, to też chcielibyśmy ją poznać. Od posiedzenia SKRM minął już bowiem miesiąc, a w tym temacie dalej cisza. Kształt przepisów jest tutaj kluczowy, natomiast rządowe spory przeniosły ciężar z meritum na polityczne gesty i demonstracyjne sprzeciwy. Zupełnie niepotrzebnie. Zastanawiam się tylko jak długo będziemy obserwować ten festiwal wzajemnych pretensji.

Reklama
Reklama

Trudno nie zauważyć, że awantura obnaża też głębszy problem: brak spójności i odpowiedzialności za wcześniejsze ustalenia. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że to nie troska o przedsiębiorców i PIP jest tu stawką. To raczej próba odcięcia się od niewygodnych zobowiązań pod wpływem krytyki. Tylko na to jest już chyba za późno. 

Opinie Prawne
Marta Romańska: Głos w sporze o istniejące i nieistniejące orzeczenia SN
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Zmiany w ordynacji, czyli ależ mi się zrobiło miło
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: brak dostępu do urzędów, ale system działa!
Opinie Prawne
Marek Kutarba: Polaków bardziej od KSeF martwi mróz
Opinie Prawne
Wiewiórowska-Domagalska: W końcu rzeczywisty przełom w orzecznictwie frankowym
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama