Reklama

Wielka awantura, ale mały zysk PO

To efekt starań przewodniczącego komisji hazardowej o przesunięcie daty przesłuchania Mirosława Drzewieckiego
W hazardowej komisji śledczej po kilku dniach zgodnej pracy znów wybuchł konflikt. Przewodniczący Mi

W hazardowej komisji śledczej po kilku dniach zgodnej pracy znów wybuchł konflikt. Przewodniczący Mirosław Sekuła z PO (drugi z lewej) spierał się z opozycją o termin zeznań kluczowego świadka

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Mirosław Drzewiecki nie został przesłuchany w piątek. Stanie przed komisją za kilka dni. To jedyny zysk zwolenników odwleczenia zeznań byłego ministra sportu. Jednak by osiągnąć tak mizerny cel, posłowie Platformy Obywatelskiej przegrali wiele innych, znacznie ważniejszych dla nich spraw.

Po pierwsze – porażka wizerunkowa. Piątkowa awantura o przesłuchanie Drzewieckiego była swoistym przypomnieniem wojny o wykluczenie z komisji Zbigniewa Wassermanna i Beaty Kempy. Na mniejszą skalę, ale za pomocą podobnych formalnych trików i przegłosowywania opozycyjnej mniejszości. I przy kunktatorskim zachowaniu przedstawiciela koalicyjnego PSL, który w najbardziej drażliwych momentach wstrzymywał się od głosu. Co zgodnie z ustawą o komisji śledczej znaczy tyle, że trzyosobowa reprezentacja PO głosem przewodniczącego Mirosława Sekuły zawsze przeważy nad trójką posłów opozycji.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama